…nie będzie przedmiotem dzisiejszej notki.
Wstawszy rano, weszłam do łazienki i zajrzałam do wanny.
Pospiesznie wyszłam.
Przeżegnałam się.
Większy czy mniejszy?…
Weszłam ponownie.
Mniejszy.
TROCHĘ MNIEJSZY od tego krzyżaka znad tostera, ale niewiele.
N. go będzie musiał wynieść w słoiku. Ucieszy się, lubi zwierzątka.
Obecnie przeżywa fascyncję jeżem. Odwiedza go na werandzie, robi mu zdjęcia, przemawia do niego (per “Stefan”). Zibra mówi, że jez siedzi w swojej budzie i pisze pamiętnik “Juz nie mogę! Chce umrzeć! Brzuch mnie boli!… Już nie mogę patrzeć na wołowinę!… Niech mnie ktoś uwolni!…”).
Ponadto mój mąż dzwoni do mnie i każe mi sie ubrac.
O la la! Co on taki nerwowy!
Dopiero trzeci dzień, jak nie zdjęłam piżamy.
Dobra, zrobie to dla niego. Ubiorę się. Jak to szło?… Od czego się zaczyna?… Od majtek?…
Idę obejrzeć jakąś komedię romantyczną.
