Kruca fix, pogoda się poprawiła.
Już miałam tiny-tajny nadzieję, że akcja JACHT zostanie odwołana z uwagi na deszcze, a tu ci masz. Przestało padać.
(Boje się głebokiej wody, boję sie niestabilnych powierzchni, na łódkach buja, chce do mamy).
Na zdjęciach z Lanzarotte najładniej wyszła jastszurka.
Zagadka: kto ma więcej zdjęc? Ja czy wulkany? Ja czy winnice? Ja czy kaktusy?
Ależ.
(Boże, jak mi się nie chce iśc kończyć artykuł na poniedziałek. NIECH MNIE KTOŚ KOPNIE W DUPĘ.)
Z tą NASZA KLASĄ to trochę tak na razie lekka ściema. Głównie odnalazłam Hankę, Change’a i Piotrka. Co jest o tyle dziwne, że nawet nie zdążyłam ich zgubić.
Aha i słuchajcie, ja wiem, że ten kawał był juz na wszystkich blogach, ALE TO NA WSZYSTKICH, ale on mnie tak rozwala, ze ile razy go słysze, to płacze ze śmiechu:
– Babciu, nie widziałaś moich tabletek, miały napisane “LSD”?…
– Pierdolić tabletki, wnusiu, widziałaś kurwa tego SMOKA W KUCHNI?…
A dziś mojej babci imieniny!…
A ja sie głupia zastanawiałam, co jej kupić 🙂