Matko, ale mi dziś idzie robota, jak tej blondynce, co faks wysyłała… i wysyłała… i wysyłała… Bo co próbowała wysłać, to jej ta kartka dołem wracała!
Mi tez dziś normalnie wszystko dołem wraca, a ręce się odwracają dłońmi na zewnątrz.
Mam takie pytanie, kto się z nami zrzuci na buty dla Joanny Liszowskiej? Bo te wstrętne zazdrosne małpy z telewizji cały czas ja pakują w dwa numery za małe szpilki. A my na przykład lubimy Liszowską i nie chcemy, żeby się wykopyrtnęła w za małych pantofelkach. I wiemy, gdzie można zakupić fantazyjny obuw za całkiem niedrogo. I chętnie byśmy się tym zajęły, ZAMIAST PRACOWAĆ, tak?
Bo artykułu o zakupie butów przez Katarzynę Niezgodę nie będę komentować, bo nie wypada.
(To znaczy, jak pierwszy raz przeczytałam, to owszem, wypadło. Ale podniosłam i włożyłam z powrotem).
Tymczasem w McDonaldzie sezon na ostro, a ja?… Oczywiście, w przysłowiowej dupie. Powiem więcej – wołowina w bułce już mnie nie jara tak, jak kiedyś. I CO TERAZ?…