No więc Jason Momoa ma COVID. A moje koleżanki bardzo by chciały, żeby spędzał kwarantannę albo chorował u nich w domu, żeby się mogły nim opiekować. Ja trochę nie rozumiem, co one widzą w tej Małej Syrence z brodą – może dlatego, że nie przepadam za brodami u facetów. W każdym razie zdenerwowałam się na wieść, że gra Duncana Idaho w nowej „Diunie” – zupełnie, ale to zupełnie mi na Duncana nie pasuje. Znajomi co już widzieli twierdzą, że mimo wszystko całkiem nieźle wyszło, ale no nie wiem. Zobaczę, to uwierzę – więc pewnie nieprędko, bo do kina się nie wybieram. Nigdy mnie do ludzi nie ciągnęło, a teraz to już w ogóle najchętniej chodziłabym w miejsca z ujemną liczbą osób.
N. ma nową obsesję w postaci kury sąsiada; sąsiad ma kury, które czasem przewietrza na pustej leśnej działce, a jedna kura jest bardzo przedsiębiorcza i sama decyduje, kiedy i dokąd wychodzi. Więc wiadomo, kiedy nagle wieczorem zaczynają się drzeć psy z całej ulicy na pierwszy rzut oka bez powodu, to znaczy, że kura wyszła na spacer. Ogrodzenia nie robią na niej wrażenia, chodzi sobie kiedy chce i którędy chce; muszę przyznać, że całkiem ją podziwiam. No i czasem N. dzwoni „Jak zobaczysz sąsiada, to mu powiedz, że jego kura spaceruje po rondzie – dzwoniłem, ale nie odbiera!” (bo może jest zajęty szukaniem kury i nie ma czasu odbierać telefonów). Naprawdę kibicuję kurze, ale trochę się też o nią martwię i założyłabym jej na szyję coś odblaskowego albo chociaż nogi pomalowała fosforyzującą farbą, bo jak już spaceruje po rondzie, to wieczorem może jej się coś niedobrego przytrafić.
A propos kury, to sięgam dziś rano po jajko do lodówki i zaleciał mnie delikatny, acz wyraźny zapach trupa. Trochę się otrząsnęłam a trochę zdziwiłam, bo od jakiegoś czasu pilnuję kupowania, żeby nie za dużo, wędliny prawie przestaliśmy jeść, przeglądy lodówki robię systematycznie, a tu nagle taka nuta zapachowa. GDY WTEM olśniło mnie – N. był wczoraj w Ołomuńcu i przywiózł ołomunieckie twarożki! Niby wszystkie nadal są zapakowane, a nawet owinęłam je w dodatkową torbę, ale jak widać mają siłę przebicia. Już naprawdę, jak on przywiezie pamiątkę z wyjazdu…
I zupełnie znienacka nastał sezon budzenia się w środku nocy i niespania do rana z powodu panicznych analiz, CO KUPIĆ NA GWIAZDKĘ bo KOMPLETNIE NIE MAM POMYSŁÓW. Jak co roku zresztą. Po co, po co ludzie to sobie robią?…
