O PRZESILENIU WIOSENNYM


Ale mi daje popalić to przesilenie wiosenne. Nie dość, że cały czas chce mi się spać, chodzę wkurwiona, mam ochotę popchnąć i rozdeptać staruszkę na pasach, zrobić nalot dywanowy nad schronisko dla małych kotków oraz znęcać się prądem nad wszystkimi szczupłymi i zgrabnymi kobietami w wieku 20 – 24 lata, to jeszcze boli mnie łeb. DZIEŃ W DZIEŃ. Kiedyś ciągle mnie bolała głowa, ostatnio jakoś rzadziej i się rozbestwiłam najwyraźniej. W każdym razie dziś się poddałam i zaordynowałam solpadeinkę.

Solpadeina to jest po prostu jakieś boskie natchnienie farmaceutyczne, cud świata, pod warunkiem, że nie jest to rozpuszczalna tabletka musująca. To znaczy, te musujące też działają, mało tego – działają BŁYSKAWICZNIE, ale są tak ohydne w smaku, że na samą myśl mam odruch zaciśniętego gardła, a język i podniebienie próbują mi się zwinąć w rurkę i spierdolić z miejsca zdarzenia. No ale po jednej solpadeinie przechodzi jak ręką odjął. To znaczy – jak to trafnie ujął kolega – "Ale czy ty W OGÓLE COŚ CZUJESZ po tej tabletce?" – nie. Nie czuję NIC. Przeszło mi wszystko, łącznie z bólem istnienia do czwartego pokolenia wstecz. I bardzo mi z tym dobrze. 

I ostrzegam, że jeśli przyszły tydzień w robocie będzie taki w cholerę parszywy jak ten, to nie ma rady – idę po lalki voodoo, ustawiam je rządkiem, wyjmuję ostre narzędzia, a w tle poprawiam tym numerem z pestkami wiśni i piórami z poduszek. No kurwa, dłużej nie zdzierżę.

Aha, i mam mrówki. Czyli – wiosna. To znaczy, były przez chwilę, parę sztuk pokręciło się po blacie kuchennym i poszły sobie. N. twierdzi, że wpadły się przywitać, żebym się o nie nie martwiła, i wróciły do siebie. No mam nadzieję, że odczepią się w tym roku od czajnika.

 

19 Replies to “O PRZESILENIU WIOSENNYM”

  1. Chłopcu jednemu, co po solpadeinie prowadził, postawili zarzuty, że był pod wpływem dragów. Ponoć narkomat policyjny to wykrywa, tak ku przestrodze 🙂

  2. No i u mnie pojawiły sie na balkonie zeszłej jesieni.Widocznie przeprowadziły sie na chatę ,zeby przezimować i teraz sie obudziły.Sa malutkie i czarne.

  3. Chyba musiałabym zrywać podłogę zeby odkryć gniazdo,bo jak na razie to widać wyrażnie ,ze wyłażą spod listwy przypanelowej:(

    Cynamon? ok, spróbuję.

  4. … kolejny raz czytam o mrówkach
    CZYLI kolejna wiosna,
    kolejny rok,
    kolejna zmarszczka,
    kolejny kilogram,
    kolejny rozmiar w szafie,

    ja pier…lę,
    a weszłam żeby poprawił mi się humor ……

  5. Nie polewajcie mrówek kwasem!
    One są miłe i grzeczne, wpadają tylko na chwilę wiosną, u mnie działa cynamon w proszku. Znalazłam we framudze okiennej mrówcze gniazdo z jajkami i w ogóle, posypałam cynamonem i za godzinę nie było śladu po mrówkach ani po jajkach.

    A przeciwbólowe to podobno od hormonów zależy, które na nas działają. Na mnie z kolei ibuprofen nie działa wcale. Mogę łykać jak landrynki i nic.

  6. ooo ja solpadeinkę UWIELBIAM. rozpuszczalną jednak, gdyż właśnie działa, a i mniej szkodzi…tak se myślę, że nawet jestem CIUT uzależniona może, bo nie uznaję innych p-bólowych

  7. tez mi sie pieprzone mówki obudziły,droga redakcjo,dałam im kawę do wąchania-nic,dsmarowalam podłogę sokiem z cytryny-nic
    -dzis sztachnełam je a przy okazji siebie jakimś spreyem co sie spienił był, zobaczymy kto sie struje my,koty czy one..

  8. Zapragnęłam solpadeiny. Jestem nawet skłonna walić głową w mur, jeśli trzeba ją zażywać pod pozorem bólu głowy. Te cztery pokolenia wstecz sprawiły, że już ja kocham miłością namiętną i nieprzemijającą.

    O co chodzi z pestkami też nie mogłam sobie przypomnieć. Co gorsza, wiedziałam, że wiem, tyle że akurat nie w tej chwili…

  9. Trochę to przydługie, ale chyba sobie wytatuuję, bo boskie. Nogi mam względnie długie, to może się na lewej zmieści?—>Nie czuję NIC. Przeszło mi wszystko, łącznie z bólem istnienia do czwartego pokolenia wstecz. I bardzo mi z tym dobrze.

  10. Najwyraźniej solpadeina też działa na nagły i nieokiełznany przypływ mocy twórczych – nie wiem, co zachwyca mię bardziej – czy to o spierdalaniu z miejsca zdarzenia przez organa wewnątzustne, czy to o mijającym bólu egzystencjalnym z pokoleniami czterema(!)do tyłu włącznie! U mnie nie działa na nic, niestety, może dlatego, że miałam do czynienia tylko li wyłącznie z rozpuszczalną. Ale, ale, ja tu gadu gadu, a właściwie to intryguje mię niepomiernie rzecz o soku z wiśni i piórach. Czy ja znowu jakiegoś klasyka nie czytałam vel oglądałam?! Szanowna Redakcjo, uprzejmie wnoszę o pogłębienie wypowiedzi na temat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*