Nareszcie pada deszcz i chyba glizdy wyszły się przewietrzyć, bo szpaczki i inne wróbelcy zasuwają po trawniku jak małe welociraptory. A ja poszłam po paczkę i zmokłam jak kurą w płot.
W związku z tym, że nie dzieje się nic miłego ani pozytywnego, to kupiłam (czarny ciągnik) wazon. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia i chyba ponad rok się namyślałam, aż w końcu doszłam do wniosku, że skoro jest tak do dupy, to nie ma co dłużej czekać. I tak się pojawił w moim życiu.

I teraz siedzę i się na niego patrzę. Chyba bazie do niego wtrynię, chociaż taki pusty też jest śliczny. Jak kolonia boczniaków z kosmosu (podsumowanie mojej koleżanki). A mnie się kojarzy z harmoniami u Vonneguta.
N. zapytał parę dni temu, czy Roxi Węgiel i Viki Gabor to jest jedna osoba, czy dwie różne. A ja tak do końca nie wiem, co mu odpowiedzieć.