NADAL NIEZBYT

 

Jest dupnie i nie będę udawać, że nie jest.

 

Mam taką refleksję, że zjedzenie kurczaka red curry sprzed dwóch dni nie przyczynia się bezpośrednio do wzrostu ogólnego dobrobytu jednostki, a nawet przeciwnie.

 

Dlaczego nikt mi nie powiedział, że Brad się rozstał z Angeliną?

 

Porastam galaretą, drogi pamiętniczku. Co robić?…

 

8 Replies to “NADAL NIEZBYT”

  1. Jestem w krainie Królowej Śniegu, gdzie nie ma chodników, bo schowały się pod śniegiem i smutno mi czytać, że u Ciebie jest dupnie. Czekam na światełko w Twoim tunelu. Całuję

  2. Galareta w naturze swej jest trzęsąca – więc może by ją zwalczyć jej własną bronią.
    Otrząsnąć się.
    Serdeczności.

  3. No jest do dupy, kupa śniegu z której będzie później chlapa, aż mi się wychodzić z domu nie chce… czekam z utęsknieniem na lato… myślę, ono nam obu i nie tylko nam dobrze zrobi…

  4. W takim razie…coś skandynawskiego, cos na poprawę nastroju. Bierzemy 2 dorodne chrupkie cebule, sporo śledzia wymoczonego (ale nie trzeba topic zywcem żeby był kruchy), do tego możliwie największy słój rydzów i szalotka ze szczypiorem. Wszystko kroimy grubo, kapelusze rydzów na pół,a szalotkę odwrotnie, bo drobno. Wszystko ładnie łączymy, zalewamy najlepszą delikatna oliwą (nie z oliwek!), kapka cytryny, a po pól godzinie jemy-żremy! To musi, ale musi poprawić spojrzenie na swiat, nawet jak tak biało jest. Czego szczerze życzę :))

  5. Na galarete ciezko mi cos poradzic. Sama sie z nia borykam. Ostatnio przeprosilam sie z rowerem treningowym, ale… No wlasnie. Podobno posilki zmiksowane do postaci zupy (kremu) daja dwukrotnie dluzsze poczucie sytosci, niz te same posilki w postaci zbioru skladnikow na talerzu popitych woda.
    Co do BrAngeliny – troche bylam rozczarowana, ze nie przetrwali. Nie napawa mnie to optymizmem za bardzo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*