O RODZINIE, ĆMACH I AKRYLU

Dużo się działo w ciągu ostatnich dni w polityce domowej, której staram się nie śledzić, bo mózg mi od tego ropieje i lęgną się w nim glizdy. Ale niestety czasem się nie da – i tak oto dowiedziałam się, kto w rozumieniu przenajświętszego PIS jest rodziną, a kto nie jest. W sumie MAŁO KTO jest, okazało się (w kontekście zatrudniania w spółkach skarbu państwa, naturalnie). Na pewno nikt ze strony żony ani męża, w zasadzie tak na dobrą sprawę żona to też nie rodzina, bo przecież z rodziną się NIE ŚPI. Bo to przestępstwo. Dobrze wiedzieć, tak na przyszłość. 

Poza tym jestem bardzo dumna, bo zaczął mi świrować dźwięk w laptopie – przez jakąś minutę odtwarzania dźwięk był normalny, a później zaczynał brzmieć jak przez to urządzenie do zniekształcania, którego używają wszyscy mordercy seryjni. Słabo mi się robiło na myśl, że mój laptop miałby trafić w szorstkie ręce serwisanta (chociaż w sumie nie mam na dysku żadnych świństw ani kompromitującej historii w wyszukiwarce… no dobra, nie wiem dlaczego ostatnio wyświetlają mi się ZŁOTE SEDESY na Aliexpress, ale to tyle ekstrawagancji). Tak się zdenerwowałam, że wzięłam i go SAMA naprawiłam. (Tak naprawdę wystarczyło wyłączyć redukcję szumów tła i zresetować, ale halo, naprawiłam). 

Jest sam środek lata, winogrona już duże, upały sobie na chwilę poszły – i dobrze, zielenina ma chwilę oddechu. Za to mamy w ogródku (no i wieczorami w sypialni, bo przecież otwarte okna) straszne zatrzęsienie CIEM. Niektóre są wielkie jak pół dłoni – wiem, bo osobiście je łapałam do słoika. Plagi komarów to były zawsze, ale CIEM? Czy to ma związek ze zmianami klimatu? 

Ponieważ lekko znudziły mi się serwetki, to kupiłam kolorowy akryl i dłubię kocyk (wzór granny stripes – polecam, w ogóle nie trzeba patrzeć jak się robi). I mam dwa spostrzeżenia: włóczka akryl jest mięciutka i puszysta, a wychodzi z niej TWARDA DESKA. Fachowczynie od włóczek twierdzą, że akryl już taki jest – koleżanka jest zdania, że może z grubszym szydełkiem wyszłoby trochę bardziej miękko, ale już wiem, że akryl i szydełko niespecjalnie się lubią (na drutach trochę lepiej). Po drugie – mam osiem kolorów i każdego mi inaczej ubywa – ta sama włóczka, ta sama grubość, długość, waga kłębka. I nawet pod palcami czuć, że każdy kolor jest trochę inny w dotyku. Przypomniała mi się „Dama z jednorożcem” Tracy Chevalier, gdzie niewidoma Alienor sortowała wełnę według kolorów. Ale mimo wszystko – bardzo fajnie to wygląda. 

A i jeszcze jedno – NARESZCIE mam potwierdzenie od zawodowca: otóż pan Robert Makłowicz powiedział w jednym odcinku swojego programu, że szampan w kieliszkach typu flet traci walory smakowe. Noooo, od wielu lat to twierdzę! W ogóle nie przepadam za winem z bąbelkami, ale jeśli już – to absolutnie nie w wąskim kieliszku, bo wtedy dostaje się w nos kwaśnym CO2 i niewiele ponadto. Dobrze, że wracają szerokie kieliszki jak za czasów Gatsby’ego (no i nie znosiłam zmywać tych wąskich).

Zjadłabym smażone kalmary. I langustynki na patyku u Abuelo. Westch.

31 Replies to “O RODZINIE, ĆMACH I AKRYLU”

  1. Ja jestem maniaczką dziergania i to z tych, co unikają akrylu, jak każdego plastiku. Jest tyle włóczek – całe zagłębie, oczywiście w sieci, więc wolę wybierać te naturalne, a w dodatku miotam się pomiędzy różnymi propozycjami i lubię sprawdzać coś nowego. Dziergam z wełny, merynosa, bawełny, wiskozy, lnu, alpaki, bambusa i jedwabiu, a przede mną wciąż jeszcze kaszmir, jak, konopie, pokrzywa i inne cuda. Ostatnio wpadłam w osłupienie na widok włoczki z… mleka!
    Co do struktury dzianiny, to szydełkowa zawsze wyjdzie bardziej zbita i gęsta niż na drutach z tej samej nitki.
    „Winter is coming” więc – miłego dziergania!

  2. Z tymi kieliszkami to bdb wiadomość. Dopiero od niedawna zaczęłam używać wąskich, ale wcale mi się to nie podobało. Mało się tam mieści.

    • A ja na ten przykład najbardziej lubię pękate i duże na długiej nóżce do każdego rodzaju wina. I w ogóle mnie nie obchodzą jakieś zasady.

    • Mało się mieści i źle się pije, trzeba odchylać głowę jak kura.
      Uważam, że kieliszki się dzielą na fajne i niefajne.
      Jak są fajne, to WSZYSTKIEGO się z nich można napić. O.

  3. No tak, my tu gadu gadu, a tam niepostrzeżenie minęło 20 lat bloga 😱
    Przewidujesz jakieś zaległe atrakcje i konkursy? 😎

  4. Przypomniałaś mi stary dowcip:

    – Wczoraj zabiłem 10 ćmów
    -Ciem
    -Kapciem

    Czytam Cię od lat ale to moj pierwszy komentarz . Serdecznie pozdrawiam

    • „Antresolka profesorka Nerwosolka”!
      Wszystkiego najlepszego z okazji pierwszego razu! To jest podobno ważne, żeby w życiu robić różne rzeczy po raz pierwszy.
      Zastanawiam się nad ciastem drożdżowym.

      • Miło ze odpowiedziałaś ; tak, podobno każdy pierwszy raz to dobra gimnastyka dla mózgu ; opóźniamy Alzheimera 😉
        Dawaj z tym ciastem !

  5. akryl. A FE!! bawełna z merynosem najlepiej. ale sam akryl to plastik, nieprzyjemne to będzie i nie będzie spełniać kocykowej funkcji grzania i otulenia.

    też bym zjadła kalmary. i krewetki. i ośmiorniczki. a widmo urlopu nieustająco się oddala :/

      • Nie wszystko musi być praktyczne 😉 Wystarczy, że super wygląda. Sama zaczęłam kocyk w zygzaki z resztek różnych akryli i tez doświadczam efektu deski.

  6. jeżeli rzeczone ćmy wielkie jak pół dłoni są koloru popielato/szaro/brazowego to RIP drzewom wierzbopodobnym, bo to trociniarka, najgorsza zaraza, w postaci robala jest wielkości parówki cielęcej i żyje w drewnie 2 lata.

    • Okej, sprawdziłam trociniarkę i owszem, te zmory są niepokojąco podobne – a ja je delikatnie łapałam i wypuszczałam!…
      Chociaż pocieszam się, że większość ciem jest w zasadzie szaro – brązowa. Kurde no.

  7. Ja tak nie w temacie wpisu, ale czytałam przed chwilą newsa, że do Tokio zbliża się tajfun. Nie wiem, jak Wam, ale mnie poniżej cytowana wypowiedź wprawiła w swego rodzaju optymizm:
    „Na szczęście przy tajfunach wiele możemy przewidzieć i działać wcześniej. Gorzej sytuacja wygląda przy ewentualnym trzęsieniu ziemi – powiedział przedstawiciel Komitetu Organizacyjnego.”
    Wiem, że od kilku dni moje samopoczucie równa do atmosfery Czarnobyla z ’86, więc zapewne chwytam się wszystkiego, aby utrzymać się na powierzchni, ale zastanawiam się, czy tylko ja słyszałam w głowie ten lekki ton przy czytaniu tych słów? 🙃 No nie wiem, z czym to porównać 🤔 Może takim głosem spiker na Islandii komunikuje tysiącom ludzi wybierającym się na urlop, że będzie 12° i cały czas piździawa, ale naprawdę nie jest źle, bo ten wulkan, co daje o sobie znać od jakiegoś czasu, jeszcze nie wybuchł, jednak niech na wszelki wypadek wezmą mocne buty i parasole, gdyby jednak wybuchł.

    • Komitet Organizacyjny to niech się lepiej nie odzywa, bo mnie coraz bardziej wkurwiają. CORAZ BARDZIEJ.
      A na Islandii to oni chyba są zżyci z wulkanami, jak z dużym psem co czasem narozrabia. No ale oni rozmawiają z elfami przy podejmowaniu decyzji gospodarczych, więc gdzie nam tam do nich.

  8. O, ktoś jeszcze czyta Tracy Chevalier? A ja myślałam, że tylko ja:). Co do dziergania, to wyrzuć ten akryl przez okno. Jaki w dzierganiu (szydełkowaniu), taki sam w użytkowaniu: zimna, nieczuła blacha. Wykosztuj się na kaszmir, albo na merino (tańsze), a na pewno mi podziękujesz:).
    Nad Bałtykiem nie ma komarów, przynajmniej w okolicach Kołobrzegu. Nie ma też zbyt wiele ciem, za to bywają wredne, żrące i wkurzające meszki. Chyba wolałabym łapać ćmy.
    Pozdrawiam:)

    • No nie, nie wyrzucę, bo za dużo zainwestowałam czasu i w ogóle WSZYSTKIEGO! I mam już tego solidny kawał udziergane. Trudno, będzie jak ten pierwszy nieudany naleśnik.

  9. Czyżby kocyk od Lucy z Attic24?
    Masz rację,akryle się różnią dotykowo, to podobno reakcja tworzywa na barwniki. No i po misternych filetach to może być dziwne dla rąk tak luźniej szydełkować.

    • No właśnie, ja chyba nie umiem luźno i może to moja wina, że tak sztywno wychodzi? Bo za bardzo ściągam?

      Wow, pani Lucy to jest artystka, gdzie mi do niej! Ale faktycznie na niektórych zdjęciach się przewija kocyk granny stripes, coś jak mój. Widzę, że po zakończeniu jeszcze go obleciała dookoła, no nie wiem, czy mi cierpliwości starczy. Chciałam tylko po bokach wykończyć jakimś neutralnym kolorem.

    • Dziękuję za namiar na panią Lucy. U niej jest wszystko, co uwielbiam, a na dodatek mieszka w Yorkshire Dales, które bardzo bym chciała odwiedzić pewnego dnia…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*