O MIĘSIE I WORKACH

Na ból istnienia?…
Surowe mięso!
TO JEST TO.

Posiekane szablą. W "Galeonie" wczoraj, w zacnej kompanii Motyla, Change’a i lasek.
(Acz tylko Motyl zdecydowałs ię mi towarzyszyc i zostac moim bratem w surowiźnie. Reszta wtrajała sałatki. Pf!… Mięczaki. Co oni wiedzą o odpowiedniej diecie).

I prosze teraz pouczyc Zebrę, która mówi, ze jestem głupia, że ubieram sie w worki.
A ja nic na to nie poradze, że worki (czytaj: sukienki o linii A) bardzo mi sie podobają i uwielbiam je nosić.
Worki rzadzą.

Worki i surowe mięso.

(Co rzekłszy, oddaliła sie świadczyc stosunek pracy).

0 Replies to “O MIĘSIE I WORKACH”

  1. no ale jak worki to nie linia A tylko ogólny nąszaland ,zwiew,i omotanie mieciutka materią wszedzie po równo i szeroko.wory ja nosiłam w latach 80-tych,to wiem,miogły siem nie 2 spoko znmiescic w takim odzieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*