POREKOWSKI POWROT DO RZECZYWISTOSCI PRACOWNICZEJ

Przepalila się zarowka nad lustrem w lazience. Nakładałam dzis zatem ostatnie szlify w interesujących warunkach przenikających się półmroków i gry światłocienia.

Po wyjsciu z lazienki okazalo się, ze czesc światłocienia uwzględniłam w swoim makijażu. Staram się w związku z tym jak najrzadziej zdejmowac okulary Soso.

Na korytarzach potykam się o szafki, krzesła i szafy na akta, instytucja bowiem znajduje się w fazie (starsi pracownicy twierdza, ze permanentnej) przeprowadzki. Ja tam się ciesze – powroce w bardziej cywilizowane rejony Śródmieścia, tu bowiem, oprocz milej księgarenki i sympatycznej cukierenki, koty dupami szczekają. Choc może nie powinnam tak mowic, skoro tu wlasnie, a nie gdzie indziej, nabylam u lokalnego wytworcy jedna z dwóch par Balerinek Mojego Zycia.

Acz w kwestii Balerinek nie powiedziałam jeszcze ostatniego slowa, to pewne.

Glowa mnie boli.

0 Replies to “POREKOWSKI POWROT DO RZECZYWISTOSCI PRACOWNICZEJ”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*