O SERZE (GŁÓWNIE) I ZADANIU PONAD SIŁY

No dobrze, może ciut za nerwowo zareagowałam na te wyskakujące zające i przepisy na sernik, ale jak zwykle kalendarz mi się nomen omen pokiełbasił i wydawało mi się, że to już w przyszłym tygodniu. Ten czas popierdziela jak galopujący wielbłąd po pustyni i już naprawdę wszystko się człowiekowi zapętla.

Tak, jajka na wszystkie sposoby są bardzo w porządku. Ale przyznam się po cichu, że znudziły mi się te nowoczesne serniki, takie piankowe, w kąpieli wodnej, z różnymi cudacznymi dodatkami i na ciasteczkowym spodzie. Zjadłabym kawałek takiego zwykłego, ciężkiego, zwartego, na kruchym cieście z kratką na wierzchu i o smaku białego sera, a nie jakiegoś nie wiadomo czego. Już nawet niech będzie z rodzynkami (wydłubie się). Ech.

Natomiast pozostając w temacie – od rana potwornie dziś śmierdzi w pracowej kuchni; zapach dobywa się z lodówki, więc pytam uprzejmie kolegów, czy może niechcący zamordowali dziwkę lub nieuczciwego kontrahenta i składują trupa? Na co oni, że to ekskluzywny ser z oferty Lidla. Na wszelki wypadek im uwierzę i nie będę sprawdzać (ale na mój nos to nie jest zapach nabiału, tylko przeleżałej padliny – więc TYM BARDZIEJ nie zamierzam sprawdzać).

A na dzisiejsze popołudnie mam trudne zadanie – wejść do Józka po spryskiwacz do kwiatków i wyjść TYLKO ZE SPRYSKIWACZEM, bez sterty polarowych kocy (fantastycznie miękkich i fantastycznie przecenionych) (których już nie mam gdzie układać, kurwa mać).

27 Replies to “O SERZE (GŁÓWNIE) I ZADANIU PONAD SIŁY”

  1. Piekę sernik wiedeński w tortownicy, do połowy wrzucam rodzynki, do połowy nie wrzucam. I uzyskuję efekt dla każdego coś miłego.
    Patrzcie, a ja tego JYSKA nigdy nie poważałam, traktując go jako marną podróbę IKEI. Mam pod nosem, a byłam może raz czy dwa. I nigdy nie widziałam tam kocyków. Może to i lepiej…

    • Nie – tym razem jakiś dojrzewający, sprzedawany w zafoliowanych trójkątach (a ta folia i tak nic nie dawała).
      Wybacz, ale NIE PRZYGLĄDAŁAM mu się.

  2. do Pepko też nie wchodź! miękki różowy na białym polarkowym baranku…. <3
    w Auchan, szary mięciutki, z jednej strony minky z drugiej baranek, z eleganckim tłoczeniem we wzór kwiatowy…
    z józka lubię futrzany na polarze i dziergany w warkocze – w normalnej cenie odpada, ale na przecenie…..o matko…

    ale ja mam sposób, każdy stary koc piorę w niewielkiej ilości proszku, lub w białym jeleniu, żeby za bardzo nie pachniał, odkładam do szafy i raz na jakiś czas dokupuję worek dobrej karmy i jadę do schroniska. A w domu powstaje miejsce na nowe koce 😀

    • Of kors, kocyki, ręczniki i uklepane poduchy są ekspediowane do schroniska (jako i elegancka mata do samochodu, na której Szczypawka nie chciała postawić nogi – nie wiem, dlaczego – ale nie było dyskusji, więc oddałam).
      Ale proszę NIE PODAWAĆ MI namiarów na kolejne!… Bo to się źle skończy.

  3. Kto nie zna serów (syrecky) olomouckich lub herzenskich nie wie nic o smrodzie.
    A kocykami można otulić marznące róże w ogrodzie.

    • Ołomuniecki twarożek ma swoją moc, ale TO NIE TO. Nie ta liga w ogóle.
      W dodatku jest przepyszny na ciepło (w cieście piwnym albo rozpuszczony w piekarniku).

  4. Sernik wchodzi w grę oczywiście bez rodzynek (córken nie zje za żadne skarby, wszystko wygrzebane). Swoją drogą co to za fenomen, ze luzem je zajada a w cieście nie…Też myślałam, że Święta są w ten weekend, no ale przy tej cholernej zimowiośnie, nie chce mi się już nic. Temperatura rzuca mi się na oczy i mózg chyba. Moja Borówa wybiera takie oto rozwiązanie (zamiast iść na spacer);)))) https://photos.app.goo.gl/l8hxAuOt2pC54kjr1

  5. Puchatych kocyków nigdy dość, choćby się miało jakiegoś gorszego członka rodziny trzymać na korytarzu, kocyki musza mieć swoje miejsce…
    Z serników lubię tylko i wylaczńie rodzynki, oczywiscie zanim trafią do sera ( pieczony fuj !), ale już troszkę poleżakują w naleweczce, dla lepszego smaku 😋
    Jaja i nalewki, no czy można wyobrazić sobie lepsze święta ?!
    🎯

  6. A co to Józek? Znaczy domyślam się że jakis sklep z rzeczami do domu, ale do niczego nie umiem tego Józka przypiąć.

    Świąteczne warictwo ignoruję, jak zawsze. Jak jest wolne, obojętnie z jakiego powodu, to należy odpoczywać :)))

  7. Baśka,taki sernik , o którym piszesz i ja lubię, to sernik krakowski,(bez skórek pomarańczowych przede wszystkim, ale i rodzynek nie lubię) . Siostra mojej babci taki piekła,z kratką na górze, był przepyszny.

  8. W dupie mam te święta, o. Żadnego sprzątania, żadnych okien i sernika. Jedziemy do Holandii i będziemy jeść kalmary od Simonisa

  9. Mam ten ser! Pyszny (wersja z miodem i czymśtam), ale perfumuje otoczenie jak dwutygodniowe zwłoki kreta (zwierzę, nie Jarosław).
    Oraz absolutnie nie rozumiem focha na rodzynki w serniku. Dla mnie to 70% przyjemności w serniku (jak oddzielę masę serową od tego czegoś na dole, bez względu na pochodzenie).

    • oh jes! [maślane oczy i ślinotok]
      przyłączam się do frakcji rodzynkowej. Hej, ludności en masse – wszyscy, którzy wydłubujecie z sernika rodzynki – proszę je znosić tu, do Zuzanki i do mnie.
      ZJEMY WSZYSTKO.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*