O POCZĄTKU ROKU

 

Jest taka akcja, że pies przyjechał do biura. Razem z budą (zwaną Grotą Łokietka). Trochę jest grzeczna, a trochę się drze, w każdym razie – żywa i dziarska w swoim żółtym ubranku. Za to ja owszem niewyspana i wymięta. Na nic przepiękne cienie Urban Decay, wyglądam jak małpi tyłek. O. Taki początek roku. To zjem pączka wiedeńskiego na pocieszenie.

10 Replies to “O POCZĄTKU ROKU”

  1. A ty nadal robisz w budżetówce? Bo jak tak, to średnio zgadzam sie żeby za moje podatki jakiś zapchlony kundel grzal sie w biurze. Wystarczy ze biurwy zamiast brać sie do roboty trzepią bzdety na blogaskach.

  2. Bardzo serdecznie dziękuję za życzenia, ale NIE NIE NIE jak ten pączek! Był OPSZYDLIFY – jak plastikowa gąbka i w ogóle FUJ.
    No nic. Zapoluję na faworki.

    • odpukuję więc!!!!! 3 x!!! w niemalowane….

      …. oby smakował jak najpyszniej zaspakajając wszystkie wymogi Twoich kubeczków i żeby jeszcze trochę zostało na później :)) Uściski!

  3. Pączka, oooo….. takiego z lukrem i skórką pomaranczową!!! Germanie unikają pomaranczowej skórki, niestety. A pączki robia czesto posypane zwyklym cukrem pudrem, co uwazam za bluznierstwo, zniewage i cukiernicze fauxpas.
    „Grota Lokietka” – piekne! 🙂 Dobrze, ze Lokietek sie dziarsko trzyma.

  4. małpi tyłek!!???? okropne, tfe, tfu….. prosze mnie natychmiast usunąć to wyobrażenie z mojej głowy … (poza tym sama mam urban decay i boję się, że już ich nie użyję)

    a Szypawkę ugłaskać ode mnie – wiedziałam od razu , ze na tej rekonwalescencji jeszcze wypięknieje

    Oby cały nadchodzący rok smakował Ci jak ten pączej wiedeński! Najlepszego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*