O KRETACH, KRETACH, KRETACH (I JEDNYM PIESECZKU)

 

A bociany? Trzech bocianów nikt nie skomentuje? (Już jest OK, jechaliśmy wczoraj i jest przykładne rozwojowe stadło w liczbie sztuk dwóch, to widać był taki przelotny flirt albo teściowa z wizytą).

Święta święta, majtki na tyłek i do roboty. Trzeba się zabrać za te krety na poważnie, bo się tak rozbestwiły, że chyba nam budują podziemny garaż. Trzypiętrowy. Wczoraj w Castoramie N. zgarnął z półki czarną butelkę z namalowanym sympatycznym krecikiem, który leży na trawniku i wygląda na lekko oszołomionego – czyli dokładnie to, o co nam chodzi. W kolejce do kasy przeczytałam nalepkę na odwrocie. “SUBSTANCJA CZYNNA: OLEJEK LAWENDOWY”.

Z jednej strony, trochę się uśmiałam – domestosa zignorowały, a niby ma je olejek lawendowy przepędzić? I co, może jeszcze pójdę je popryskać moim Hermesem na nadgarsteczkach na do widzenia? Chociaż… Ile razy miałam ochotę wydrapać sobie oczy i urwać nos, kiedy los mnie rzucił w pobliże (albo i nie pobliże, to jest najgorsze) pani, która nigdy nie słyszała o tym, że perfumy się nosi tak, żeby ich zapach był wyczuwalny najwyżej na odległość wyciągniętej ręki. A może, a nuż?… Ale karbid też kupiliśmy. Będzie się działo. (Kret po hiszpańsku nazywa się “topo”).

Kupiliśmy banany z Kostaryki. Dziwne. Trochę krótsze, wcale nie mączyste, ale okropnie słodkie. Jednak najbardziej mi smakują kanaryjskie platany. A już naj, naj, najbardziej to kanapka z sobrasadą (i kaszanka z Leon).

 

PS. Któryś sąsiad w okolicy ma nowego psa. A nowy pies fantastycznie szczeka – brzmi tak, jakby sześcioletnie dziecko ktoś jednocześnie rozdzierał na pół i przypalał gorącym prętem. Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam, zanim wezmę widelec i pójdę zaproponować zwierzątku tracheotomię.

0 Replies to “O KRETACH, KRETACH, KRETACH (I JEDNYM PIESECZKU)”

  1. Witam, tak czytam i czytam o tych kretach i to całkiem zabawne jest jak nie występuje w własnym ogródku . Nie wiem na ile autorko jesteś zdesperowana ale może czas pomyśleć o definitywnym pozbyciu się problemu i przebudowie trawnika?
    Zaorać wszystko, położyć siatkę przeciw kretom i nornicom, przysypać i od nowa założyć ten trawnik. Efekty widziałam u znajomych – żadnych problemów.

  2. Moi przyjaciele skutecznie pozbyli się kretów wrzucając im do tuneli włosy. Zwykłe ludzkie włosy pobrane od uczynnego fryzjera. Podobno zwierzątko nie lubi ludzkiego zapachu i się wynosi. Efekt widziałam na własne oczy.

  3. Może to nie pies, a lis. Lisy wydają dźwięki, od których można popaść w głęboki obłęd. Nie dość, że astmatycznie szczekają jak duszący się w krzakach zezwłok, to jeszcze emityją to straszliwe coś jakby mordowane dziecko albo obdzierany ze skóry pies.

  4. Ojej, u nas na ulicy tez jest nowy pies od jakiegoś czasu, ale kojot! Okropnie ujada.
    Ale przy porównaniu do gwałconego dziecka mam wzdryg, sory, kompletnie nie mam poczucia humoru przy krzywdzeniu dzieci :/

    • Ale on tak brzmi. Pierwszy raz jak usłyszałam, zerwałam się sprawdzić, czy samochód dziecka nie potrącił na ulicy. Okropny jest.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*