O WYJĄTKOWO CZARUJĄCYM PONIEDZIAŁKU

 

Wczoraj był taki dzień, jakie lubię najbardziej na świecie. Tak strasznie żałuję, że wódka mi nie służy i nie mogłam się wieczorem po prostu nagrzmocić jak stodoła, bo winem to jednak nie to. Nie ma tego wydźwięku.

Po pierwsze, obudziłam się z TAKĄ migreną, normalnie jak ottont dotont. Więc solpadeina. Mam tylko rozpuszczalną, więc już jest pięknie, ryj mi zdrętwiał od tej ohydy.

Za chwilę N. przynosi spod karmnika małego, biednego czyżyka, który za chwilę schodzi z tego łez padołu. Tak bywa na tym świecie, ale humor mi się przez to NIE POPRAWIŁ, a głowa nie przestała boleć.

Następnie po spotkaniu otrzymujemy suwenir w postaci dwóch bażancich trupów. Poczułam bardzo wyraźnie, że mam już dosyć tego dnia. A i tak najlepsze było jeszcze przede mną.

Kiedy to odebrałam telefon od N., który pojechał na ważne spotkanie, z komunikatem „KOCHANIE, LEŻĘ W ROWIE”.

Położyłam się na kanapie i czekałam, kiedy spadnie na mnie sufit. Ale nie spadł, co nawet mnie zdziwiło (jak już ochłonęłam na tyle, że MOGŁAM MYSLEĆ i się dziwić).

Ten mój wrócił z tego rowu w jednym kawałku, chociaż jak wiemy z seriali medycznych, niczego to nie gwarantuje, bo np. może się za tydzień okazać, że ma złamany kręgosłup w trzech miejscach. Cały wieczór leczył się najlepszym dostępnym na rynku lekarstwem, a mianowicie bimbrem z Białegostoku o nazwie „Duch Puszczy”. Wspaniały ten trunek na moje oko wygląda jak dobowa zbiórka moczu, a Hanka mówi, że u nich w domu przegryzł butelkę. SZKLANĄ butelkę.

 

Komus się fajniej zaczął tydzień?… Relanium kupię w każdej ilości.

 

12 Replies to “O WYJĄTKOWO CZARUJĄCYM PONIEDZIAŁKU”

  1. Nam spadła cegła na dach samochodu… Nadmienię tylko, że w 99,9% nasz samochód parkujemy w garażu. Dzisiaj natomiast rozkwasiłam sobie łokieć o kant blatu. Do tego mąż chory i chce umrzeć przez KATAR! Ja chcę wiosny a najlepiej nieustającego lata!
    Mam nadzieję, że Twój N ok a sufit jest na swoim miejscu?
    Pozdrawiam serdecznie ehhhhh.

  2. ja w poniedziałek miałam Zbuczyn Lisa razem ze stołem Durczoka – druga główka Aliena praktycznie cały czas na zewnątrz.

  3. no i bardzo dobrze, że wódka Ci nie służy!
    tylko spójrz:

    “Resweratrol – składnik czerwonych winogron i czerwonego wina – bierze udział w zahamowaniu procesu zapalnego prowadzącego do pogorszenia słuchu – donosi czasopismo “Otolaryngology-Head and Neck Surgery”.

    ha! zdrówko :))))))

  4. oo… Duch Puszczy:)) zawsze pomaga, ale nie mi,ja leczę się winem ewentualnie naleweczką ale cieszę się że z tak szlachetny trunek z mych stron łagodzi obyczaje:). Pozdrawiam z jeszcze zimnego Białegostoku

  5. Uprzejmie donosze, ze tydzien zaczal mi sie zajebiscie, albowiem w wiekszosci ustapily objawy salmonellozy. Za to weekend mialam zaj*sty. Jak to przy salmonellozie…od strony praktycznej chyba migrena lepsza, bo potem nie trzeba lazienki sprzatac z ludzkich wydalin :-PPP

  6. To rzeczywiście miałaś Blue Monday. Wiem jak się czujesz, bo kiedyś miałam Blue Week. Poniedziałek – strasznie się rozchorowałam. Wtorek – pogryzł mnie obcy pies, musiałam się uganiać po szpitalach i szczepić przeciw wściekliźnie. Środa – T wyjeżdżając z podwórka rąbnął w dębaka i skasował samochód. Czwartek – zapalił nam się dach nad kotłownią (ci strażacy to jednak przystojne chłopaki). Jadąc w piątek do pracy byłam absolutnie przekonana, że albo pociąg się wykolei, albo terroryści wysadzą metro (ze mną na pokładzie rzeczonego środka transportu).
    Na pocieszenie powiem Ci, że teraz może być już tylko lepiej.

  7. To wszystko to kara, że pokazałaś nam qwirkle. Teraz kobity siedzą przy ich i ci złorzeczą. Co jak widać się zmaterializowało. Za te qwirkle to jeszcze należą ci się tabuny mrówek w kuchni, krety w ogródku i stado kun hasających po dachu.
    To mówiłam ja, po zarwanej nocy nad qwirklami. Ale wygrywam!
    Taki kręgosłup to niestety może wyjść i po 20 latach, jak ostatnio u szwagra, któremu operowano odcinek szyjny.

      • Nie nerwuj sia. Baśce źle nie życzę. Miało być żartobliwe złorzeczenie, jak to właścicielka bloga czasem pisze, ale chyba mi nie wyszło. No nie mam takiego polotu i tak lekkiego pióra jak ona.
        A już na pewno nie zwalam na nią odpowiedzialności, że se klikłam i noc zarwałam, marnując czas, oczy i prąd. Za gradobicie Baśka też nie odpowiada 😉
        Ironizowałam też z wierzących w takie złorzeczenia – wyznawców “Sekretu życia” i szkoły helingerowskiej (i oczywiście Cyganek).
        Pomarnowałabym życie planszówkami wybranym członkom rodziny i przyjaciołom, ale strasznie nieużyci są. Już nawet szukałam klubu podzielających to samo wariactwo, ale nie znalazłam żadnego w pobliżu.

        • Wyszło Ci, dokładnie tak to odczytałam. Widocznie mi nie wyszło, bo to nie miał być atak, tylko łagodny przejaw mojej wrodzonej złośliwości w kierunku osób uzależnionych od qwirkli, jak ja ;( . Na ewentualną przyszłość – ja jestem grumpy na co dzień i nie należy tego brać do siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*