OOOOOMMMMMMMMMM

 

Ooo jakiego mam dzis wkurwa, to proszę siadac (na jeżu) (chociaz NIE! Biedny Stefan).

 

Półtorej godziny w korku w Jankach. Ferie się skończyły.

W Trójce piosenka dnia – jakies smętne zawodzenie resztek taboru cygańskiego.

 

Normalnie kupiłam sobie twarde obwarzanki i nimi chrzęszczę, bo inaczej musiałabym czyjeś zyły.

 

PMS jak złoto.


 

0 Replies to “OOOOOMMMMMMMMMM”

  1. Doskonale Cie rozumiem, Pewnego pieknego dnia z Janek na Tarchomin 4 i pol godziny !!! Wtedy to juz nawet na plagi egipskie mozna zwalac a i tak nie pomoze ☺
    A do piwa to bym jeszcze golonke dorzucila. Moze byc w plenerze :-))byle polska…

  2. Coś gdzieś jest, nie wiem, w powietrzu, w hormonach, w ch.w.czym… Się podpisuję. Aaaa! To może jest ten LUTY po prostu? Przestępny, skórkowaniec?

  3. …dzisiaj w plenerze piwko? nie no, na pewno nie…wczoraj było pięknie…bez piwka co prawda, ale cudna pogoda… wiosna idzie:)))

  4. jeeee…
    ale bym zjadł sobie carpaccio z polędwicy… najlepiej z rukolą, oliwą i kaparami oraz mgiełką parmezanu…

    no dobra, ostatecznie mógłby być tatar. mówisz, że w Galeonie dawał radę?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*