2… (ALL I WANT FOR CHRISTMAS IS YOU)

N. jest taki kochany.
Wczoraj biegałam jak oszalała dokupując rózne pachnące i kolorowe pierdółki, a on, dzielnie i wytrwale, siedział w kawiarni jak ten Penelop, czytając 4na4. Taką bowiem przyjął tego roku strategię. Wspiera mnie duchowo przy filiżance kawy, a ja w zamian za to mogę mu co chwilę przynosić do pilnowania kolejne torby z łupami.

Naprawdę był bardzo dzielny.

(CO OCZYWIŚCIE OD RAZU mi przypomniało scene z „Love actually” w centrum handlowym, gdzie Emma mowi „Zajmij się czyms przez 10 minut, a ja załatwię prezenty dla naszych matek”, on jej odpowiada „Jestes aniooooooołem” i owszem, znajduje sobie zajęcie na 10 minut w postaci kupienia złotego naszyjnika dla tej czarnej zdzirowatej flądry! Ooo. Dzis przetrząsne N. wszystkie kieszenie I NIECH SIĘ MODLI, żebym z biżuterii znalazla CO NAJWYŻEJ haczyk na ryby!!!).

Lubie swieta dokładnie w tym samym momencie, co Zebra – widać to u nas rodzinne. Lubię je od chwili, w której mam kupione wszystkie prezenty. Czyli od wczorajszego wieczora. Mowcie co chcecie, a ja jestem podjarana jak małe dziecko na mysl o wigilijnym stole – kobiety u nas w domu wszystkie co do jednej sa NIESAMOWITYMI kucharkami – i stosami paczek i torebek pod choinka – zawsze u nas w domu były OBLEDNE prezenty, nie, Zebra? Jako bachory byłyśmy rozpieszczane, przyznam to publicznie, w sposób po prostu NIEPRZYZWOITY. Jako stare baby nadal jesteśmy rozpieszczane. (Dzwonie wczoraj do Zebry, a ona „Co kupiłaś Fudze na prezent? Powiedz mi, obiecuje, ze jej nie wygadam!”. Powiedziałam jej. Jak wygada Fudze, ma w ryj).

Jutro po powrocie z pracy robie rybe po grecku i sos do węgorza (mój tegoroczny wkład). Na sobote rano mam to, co najfajniejsze – pakowanie prezentów. Jupiiiiii! Ciekawe, czy dostane pod choinke szczeniaka beagle.

5 Replies to “2… (ALL I WANT FOR CHRISTMAS IS YOU)”

  1. no proszę, na N. zawsze można liczyć. teraz sobie wydrukuję i użyję w formie “tablicy informacyjnej budowy” podczas gdy będę się okopywał w jakiejś kawiarni jakiegoś centrum handlowego, które – jak podejrzewam – w sezonie świątecznym zajmuje się głównie produkcją całkiem nowych ludzi w ilościach hurtowych, bo to przecież niemożliwe, żeby oni wszyscy w takiej liczbie gdzieś normalnie na co dzień mieszkali.

    acha! i mam apel do Baśki!
    mam nadzieję, że się jutro nigdzie nie wybierasz, jako że ponieważ mija rocznica akcji “fałszywy oscypek” i trzeba coś rozkręcić, nie? 😉

  2. mam prośbę do N.
    czy mógłby ten sposób na dokonywanie zakupów bez konieczności wstawania od stolika z kawą jakoś upublicznić i uoficjalnić jako jedyny słuszny?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*