PANIKA PRZEDPRZYJECIOWA

Wlasnie zjadlam pozywne sniadanie w postaci “Macka” toffi, popijanego kawą. Przeszlo mi troche, glownie dlatego, ze N. Kropka.

Dalej nie wiem, co z tymi goscmi zrobic, jak przyjada. Nie mam inwencji kulinarnych, nie ukrywam, ze wiszenie nad garami NIE JEST to moje powolanie zyciowe. N. nabyl piec pudelek barszczu czerwonego, ale chyba nie miał strategicznej wizji przemyslanej do konca, bo musialam go wyprowadzac z bledu – nie, TEJ ZUPY nie podaje się posypanej groszkiem ptysiowym. Zmartwil się i mruczal cos o konwenansach.

Na razie mam taki plan:
– jutro się wyspie
– wstane, zjem jakiegos Maćka i się upije. W ten sposób będę miala z glowy stres, co kupic – pojde pijana do sklepu i dam się poniesc fantazji w zakupach
– w niedziele wstane rano, z kacem, i rabne klina. W ten sposób zredukuje stres i dam się poniesc fantazji w przygotowywaniu jedzenia
– nie będę zalowac sobie drinkow w trakcie przyjecia. W ten sposób zredukuje stres zwiazany z goscmi i będę dusza towarzystwa
– w poniedziałek wstane rano z kacem. Obudzi mnie N., już spakowany do wyprowadzki; powie, ze nie widzi mozliwosci wiazania się z alkoholiczka, która nawet nie potrafi być trzezwa w jego imieniny – poza tym – zwymiotowalam jego siostrze do torebki z krokodyla, a ona tam miala polise ubezpieczeniowa meza i teraz nawet go nie może spokojnie otruc…

No nie no… WRÓĆ!
Może jednak ta sałatka w pomidorkach?…

0 Replies to “PANIKA PRZEDPRZYJECIOWA”

  1. A może szalona kucharzyca i matka polka dałyby te swoje przepisy na blogu kuchennym hę? Chociaż sałatka alpejska już tam byla, ale reszta brzmi zaśliniająco…

    bloga-kuchnia.blog.pl 🙂

  2. Ja tam zwykle robie mexykanskie zarcie. Proste a ubaw po pachy ze zwijaniem fajitas.
    Nawet chcialam podac przepis, ale nie wiem czy w Polsce wszystko to bys dostala… (chodzi o gotowe placki mexykanskie i fajita albo taco sesoning).
    Moze tak? Ostatnio sie tyle zmienilo.

  3. Claudio – moze jestem naiwna idealistka, ale szukam wariantu BEZ WYPROWADZKI N. nastepnego dnia rano…
    To JEGO imieniny, na SWOJE imieniny moge podac camemerta w cukrze – pudrze i słomki oraz moj wrodzony wdzięk, ale na JEGO imieniny NIE ODWAZE sie na cielecego flaka w wiadrze…

  4. Przepraszam za tę bezczelną reklamę, ale wczoraj u siebie dałem przepis na flaki z pulpetami. Jak zrobisz tego ze dwa wiaderka i podasz dodatkowe dwa wiaderka wina i wódy, będziesz miała imprezę, aż miło 🙂

  5. HA! DRUKUJE!
    Drukuje, kupie skladniki oraz bacik, cygaretki i dluga fifke.
    Nastepnie wynajme trzy hoże dziewki kuchenne, a sama przebiore sie tymczasem w czarna suknie a la Morticia Adams i bede popedzac kuchty bacikiem oraz palic cygaretki w dlugiej fifce.
    A takze od czasu do czasu wybuchac ochryplym smiechem 🙂

  6. Kupujesz parę słoiczków szparagów, porządną szynkę w plasterkach, kostkę rosołku i żelatynę. Potem zawijasz dane szparagi w daną szynkę, układasz ruloniki jeden przy drugim, w rosołku rozpuszczasz żelatynę i polewasz tym ruloniki. Podajesz z majonezem albo jakimś sosem majonezowatym. Proste, a wrażenia smakowe wstrząsające !
    *
    Lepiej robić to na trzeźwo, żeby się ruloniki nie rozwijały :)))

  7. Codziennie czytająca o perypetiach Barbarelli, postanowiłam się ujawnić. A nuż niechcący da mi się nie zapobiec tragicznemu zaończeniu związku B. i N., a i krokodyl z polisą w gębie ocaleje. Pomidory i Mozarella są pycha (szczególnie jeśli je przyprawić jeszcze octem balsamico, świeżą bazylią, oliwą z olwiek i prażonymi na patelni pestkami ze słonecznika-sukces murowany)
    Inny przepis na sałatkę, która i gości zapcha i ładnie wygląda.
    Składniki : kuskus (taki co to go nie trzeba gotować, tylko zalać wodą – koniecznie z oliwą z oliwek, cytryną, przyprawą włoską ducros i solą) w ilości wystarczającej (nie za dużo, bo się robi karma dla psów) pomidory, ogórki, namoczone w ciepłej wodzie rodzynki, garlic a lot, a few leeves of mint, i do tego, jeżeli lubicie, ze cztery pęczki świeżej piteruszki drobniutko posiekanej. Wszystko pokroić drobno pomieszać, doprawić oliwą etc i do lodówy. im chłodniejsze tym lepsze !
    W ramach kolejnych kulinarnych sukcesów, sałata owocowa podana, uwaga, w wydrążonych arbuzach : składniki : arbuzy dojrzałe (brzmią pusto w środku jak się w nie puka) truskawki, jabłka, banany i co tam jescze dusza zapragnie z owoców, do tego trochę miodu, dobrego whiskacza lub koniaku. Pokroić, pomieszać, ewentualnie trochę mięty dodać. Schłodzić w lodówce. podać w arbuzach
    Barbarello, jak już masz się upijać, siebie i gości, to oprócz winka zrób wiaderko caipiroski (limonki z obcietymi czubkami pokrojone w grube ćwiartki wraz ze skórką, zmiażdożona z cukrem z trzciny cukrowej brązowym koniecznie i do tego wódka i lód- smakuje jak oranżadka… z niespodzianką !
    No dobra, wracam z powrotem, skąd przyszłam, czyli z internetowych czeluści. Z nadzieją, że stali bywalcy wybaczą mi ten wtręt w nieco innej tonacji.

  8. Mimo wszystko czytając jak sie przejmujesz tym, co będzie na stole to myśle, że starasz się jednak wbić w przyciasny 😉 strój Pani domu :))) – żadnych podtekstów, bo talia Twoja nie ma sobie rrównych – pod każdym względem.

    Bo moja droga najważniejsze, co każdy Ci powie, to jest MUZYKA.

    Mniej ważne co zjesz, ale jak sie ludzie będą bawić i ile ciekawych sytuacji uda sie wygenerować. Proponuję tematu garmażerki, nie poruszać na Twoim bloogu (choć teoretycznie jest Twój, więc wydawałoby sie że masz do niego prawo :). I zająć się rozmowami o muzyce i alkoholu.

    Tu wyraźnie wyczuwam w Tobie bratnią duszę :). Choć rano nie zalecam klinika, ale secika, a najlepiej kilka. Mecz ze znajomymi, debel z mężem, turniej i już jest impreza. N niech się dołączy jak impreza będzie na pełnych obrotach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*