CALKOWITA DEGRENGOLADA

Biegam z bolaca glowa.

Glowa mnie boli bo miałam okropne sny, za co winie parowki berlinki, ½ sloika musztardy oraz chrzan tarty. Co do parowek – to chodzily za mna te suki, chodzily, az WYCHODZILY. Od soboty zywie się prawie wyłącznie parowkami (i proszę mi nie mowic, Z CZEGO SIĘ ROBI PAROWKI, bo ja dobrze WIEM. Trudno – są gorsze rzeczy na swiecie, niż zmielone świńskie kopyto*).

Z damskiego czasopisma drukowanego na lakierowanym papierze dowiedziałam się w ten weekend, ze MODNE w tym sezonie zapachy dla kobiet zawieraja ZASKAKUJĄCE nuty zapachowe, na przykład ZAPACH ROZGRZANEGO ASFALTU.

Fenk ju, gud najt.

* niedowiarkow zapraszam na forum gazeta.pl „MŁODZIUTKIE MĘŻATKI”; przykład: jedna z komentujących osob zamieściła sobie takie oto… hmm… MOTTO?… pod swoimi postami: “Gdyby Bóg chciał, żeby stare osoby miały dzieci to nie wymyśliłby menopauzy !”, jasne**?…
** nieprzekonanych w DALSZYM CIĄGU zapraszam na portal BUZIACZKI.PL

6 Replies to “CALKOWITA DEGRENGOLADA”

  1. Polecam parówki z indyka bez oslonek, pakowane po 5 sztuk. Takich dobrych parowek w zyciu nie jadlam! i nie obchodzi mnie, z czym oni te indyki miela, w kazdym razie wychodzi im bardzo smaczny po-drob.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*