Za szybko chodze. Zauwazylam to kiedys, bedac na sluzbowych wojazach – w Krakowie czy we Wroclawiu. Mialam godzine do pociagu, wyslizgalam się z imprezy i poszlam na spacer (strategicznie oczywiście, bo z perspektywa przycupniecia nad kieliszkiem vino tinto). Po kilku minutach zorientowalam się, ze wszystkich wyprzedzam – zamiast spacerowac, galopuje, jakby mnie gonil co najmniej sztab wyborczy AWS!
I zyje tez za szybko. Kiedys był czas pomyslec – co wczoraj, co jutro, co przeczytam, co napisze i do kogo. A TERAZ? Dzis przy myciu zebow (ostatnio wiekszosc prawd zyciowych splywa na mnie podczas porannego mycia zebow) uslyszalam Przyjaciol Karpia ofkors oraz informacje, ze do Wigilii jeszcze CZTERY DNI. Four. Quatre. 4. Czietyrije. JAK TO – CZTERY DNI? DO WIGILII?
Szybki bilans. No PIEKNIE – wczoraj udalo nam się kupic jeden prezent, slownie – JEDEN, a ma być dwanascie. Nie liczac psow. Jak w Pratchecie – co roku jestem eksporterem netto prezentow gwiazdkowych.
Prezentow niet. Choinki także niet! Uspokajam się obludnie – siebie i Najdrozszego – ze postapimy zgodnie ze sredniowieczna tradycja i w dzien Wigilii pojdziemy do lasu wyrabac polano. Na co on parska i stwierdza, ze przy naszym trybie zycia mamy szanse na choinke na Walentynki – i, jak zwykle, ma racje.
W dodatku po chalupie snuja się koty kurzu – na szczescie, dzis przychodzi Marysia (z TYCH Marys, co to Hania wie!) i oswiadczam – kazdemu, kto sprobuje wejsc na czysciutka podloge w buciorach ODRABIE OBIE NOGI NAD KOLANAMI! Tak zrobie – okaze się godna mej prababki! Prababka, jak wiekszosc kobiet w mojej rodzinie, była osoba typu “Prokurator, Sedzia i Kat” (tak mowi mój tatus na mame – hue, hue…) i ogolnie – spojrzenie miala bystre, a reke twarda. Psa, który jej kurczaki dusil, powiesila, a kurze, która dziobala jajka – odrabala dziob siekiera.
W dodatku dzis we fabryce spotkanie na oplatku. Entuzjazm mój jest umiarkowany, jak latwo się domyslec, bowiem na widok co poniektorych ogarnia mnie pragnienie NIE DO OKIELZNANIA, żeby podlozyc im na krzeslo psią kupę. I nic na to nie poradze.
PS. Plan z odrabywaniem nog ma wady – krew chyba gorzej brudzi podloge, niz bloto
:))))) ja mam trzy prezenty a ma być dziewięć i wywiad przeprowadziłam co do reszty prezentów… a tu 3 dni do Wigilii zostały.. ale nic to wyrobię się… 🙂 Jakby kto pytał to żyję, mam się dobrze i jestem zakochana… :)))) i mam zaległości w czytaniu blogów… nad czym ubolewam. Pozdrawiam :)))))))
z marysiami trzeba ostrożnie no
krew lepsza niż błoto
Marysia ma przejebane, bo nie może w pracy blogować …
Nic sie Marysi nie stanie.. no, moze sie troszke zmeczyc.
A jakbys tym tasakiem po calosci poleciala to i odchudzanie przedsylwestrowe moglabym juz sobie odpuscic.
Jasne – genetycznie 😉
to TY jesteś bardzo niebezpieczna KOBITA….:)
…he,he…moja krew brudzi ściany i bryzga wokoło….
stanie czy nie stanie najwazniejsze co by z brzuchem nie przylazla!
MARYSIA JEST WARTA WIECEJ ZLOTA NIZ SAMA WAZY!
Moge pozyczyc ale… jak sie jej COS stanie… to normalnie…
JAKEM PRAWNUCZKA PRABABCI!
ja w sprawie Marysi.. chetnie bym wypozyczyla jak juz u Ciebie posprzata.. bo mi caly grudzien gdzies zniknal a dom jak po kataklizmie wyglada
jak masz deske laminowanom (szfeckom) to nie boj nic… ale cwicz toporem tak aby z dendnicy na sciane nie bryzglo bo leonarda z tego nie bedzie co najwyzej pikasiak