O SIERPNIOWEJ ABSTYNENCJI

 

No to teraz od kilku dni boli mnie mostek. Wpisałam w gugla „BOLI MNIE MOSTEK I CO TERAZ”. Po zapoznaniu się z wyświetlonymi propozycjami wpisałam w gugle „GOTOWY FORMAT TESTAMENTU”, a N. bardzo poprosiłam, żeby nie rozdawał moich sukienek byle komu. Zwłaszcza tych z metkami. Niech odda na jakiś bazarek dla piesków albo coś w tym stylu. Oczywiście dostało mi się od psycholi, co nie zmienia faktu, że nie ma optymistycznych prognoz dla osób, które boli mostek. Nie ma. W całym internecie nie ma. A jak nie ma w internecie, to wiadomo – nie jest dobrze.

Postanowiłam sobie, celem wprowadzenia samodyscypliny, niczego w sierpniu nie zamówić przez internet. Jest już piąty sierpnia i idzie mi nieźle, tylko że CHOLERA JASNA dziś w Trójce redaktor Nogaś mówił o książce, którą absolutnie mieć muszę bez żadnej dyskusji („Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne”). Ale poczekam do września (i niech ręka Boska broni tych, co spróbują mi wykupić).

Sąsiad się znowu odgraża, że ma dla nas pomidory. Z pomidorami i w ogóle przetworami to jest taki problem, że ja je nawet i zrobię – ale mam psychiczną barierę związaną z pasteryzacją słoików. Wydaje mi się, że to jest jakieś bardzo trudne, karkołomne i czasochłonne zajęcie. Od razu przypomina mi się moja Mama, gotująca w wielkim garze z pieluchą na dnie słoiki, z których zawsze któryś pękł i była katastrofa, rozcięta ręka i bardzo dużo zmywania. Że nie wspomnę o np. sławetnej akcji gąsek, z którymi się optykaliśmy do pierwszej w nocy, i chwalić Boga słoiki z gąskami stoją do dziś, uszczuplone może o trzy sztuki. Więc a) najpierw się człowiek urąbie jak diabeł tasmański, żeby następnie b) nie miał kto tego zjadać. To ja dziękuję, mogę zrobić np. słoik konfitury z cebuli do zjadania na bieżąco. A z pomidorów to się zasadzam na salmorejo. To taki prostszy i bardziej gęsty kuzyn gazpacho, w sumie tylko ze zmiksowanych pomidorów i chleba (plus oczywiście czosnek, oliwa, ocet i trochę wody). Bardziej dip, niż zupa, jadłam go z chipsami z bakłażana i smakowało to FENOMENALNIE. W kultowym Almendro 13 podają go z plackami z cukinii do maczania. Ale czy mnie się chce smażyć cukinię?…

Od razu odpowiem, żeby nikogo nie trzymać w niepewności (jakby jeszcze KTOŚ miał złudzenia i / lub niepełną informację): nie chce mi się.

6 Replies to “O SIERPNIOWEJ ABSTYNENCJI”

  1. Rób pomidorki, Jak ci się chce obierz, jak nie to po po krojeniu i gotowaniu zblenderuj, przepuść przez sitko, zagotuj, wlej do słoików i odwróć je do góry nogami. Zero przypraw, chyba, że robisz na sosy. I zero pasteryzacji. Od 20 lat nie wypadł mi żaden słoik. A i wiem, że jest luty, ale jako admin zobaczysz. Dzięki za blog. Czytam z przyjemnością. Dużą.

  2. Mostek- to może być też od żołądka np. wrzody, albo od kręgosłupa… Wiem, coś na ten temat. Kiedyś wylądowałam na OIOM z podejrzeniem zawału, a okazało się,że to kręgosłup 😉

  3. A ja jednak idę w gazpacho. Wprawdzie jest trochę roboty ze zdejmowaniem skórek i wyjmowaniem pestek z 3kg pomidorów, ale potem jaka frajda!

  4. ooo, ale fajna ksiazka! Cos jak „Dziewczyny atomowe” Denise Kiernan.
    (No sorry, ale tez uwielbiam takie tematy) :}

    O przetworach to mi sie nawet myslec nie chce, a co dopiero robic. Jak na razie nie skalalam sie w zyciu zadnym przetworem jeszcze. Choc czasem mam ochote zrobic ogóreczki malosolne – ale dosc szybko mi przechodzi.

Pozostaw odpowiedź ~Rudi Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*