O TYM, ŻE CZARNE SAMOCHODY SĄ BEZ SENSU

 

Mój niezmiennie czarujący mąż nosi obandażowany palec dumnie i wysoko i każdemu chętnie opowiada, co mu się stało. Otóż, JA GO NAPADŁAM – z nożem. I on odruchowo podniósł ręce, żeby zasłonić twarz (w tym momencie pokazuje, jak zasłaniał). I wtedy ten nóż (z którym w ręku się na niego rzuciłam) pojechał mu po palcu do kości. No i tak.

Oczywiście, wszystko to na śmiertelnie poważnie i z kamienną twarzą. Popłoch w oczach rozmówcy – bezcenny (cóż, od wielu lat ciężko pracuję na swój image; widocznie moje okrzyki „Ja go w końcu zabiję!” na widok kolejnej paczki z dłutami ciesielskimi albo trocinami do wędzenia trafiły na podatny grunt).

Wczoraj pod zoologicznym próbowałam się włamać do cudzego samochodu. Z torbą psiego żarcia, jak zwykle myślałam o czymś innym i tak ciągnę za klamkę raz, drugi, trzeci, z przodu się nie otwiera, to może spróbuję z tyłu… Dobrze, że właściciela nie było nigdzie w pobliżu, jak się mu się tak beztrosko bujałam na klamkach, bo mógłby się trafić jakiś nerwowy, faceci zwykle nie mają poczucia humoru na punkcie swoich samochodów. N. zwracał mi uwagę, ale oczywiście nie słyszałam, bo byłam ZAMYŚLONA, tak? Niektórym ludziom się zdarza!

Oj bo wszyscy te samochody kupują takie CZARNE. I później człowieku weź i poznaj swój! Potejto, potato – trzeba kupować groszkowozielone. Albo zamocować na dachu pantofel, jak w „Priscilli, królowej pustyni”! Wtedy na pewno bym się nie pomyliła.

Goga mi kazała oglądać „Making a Murderer”. Pomyślałam sobie – etam, dokumentalny, ja nie lubię dokumentalnych, no ale zerknę. O LUDZIE!… Już mam wyszarpane skórki przy paznokciach, a jestem po drugim odcinku dopiero. Jak sobie powyrywam włosy, to mi będziesz Goga perukę refundować. Tyle powiem.

13 Replies to “O TYM, ŻE CZARNE SAMOCHODY SĄ BEZ SENSU”

  1. ja się nie mylę, choć auto mam popularne i ciemne. Ale na moim z reguły są dziecięce rysunki na kurzu. Albo odcisk ich buta.

  2. Ale powiedz, że auto było podobnych gabarytów co Wasze…;)
    Mi się chyba nie wydarzyło coś takiego, ale ja mam bizka samochodowego, odróżniam modele po boku, dupce czy światłach. Moje auto dość nietypowe, mojego mężczyzny też, więc zadanie ułatwione:D

  3. A ja mam samochód fioletowy jak opakowanie milki, w dodatku w białe łaty (jak krówka). Nie do pomylenia, nie do przeoczenia 🙂

  4. U mnie incydent miał miejsce podczas pobytu w gościnie.
    Odwiedziłam wraz z synkiem ciocię, która żyła od jakiegoś czasu w nieformalnym związku z miłym (potem okazało się, że jednak nie) panem, który to dla niej porzucił swoją żonę o imieniu Krystyna, a następnie do swojej konkubiny się przeprowadził. Niewiasta zapałała do cioci, jak można się domyślić, nienawiścią gorącą i intensywną (jak i do całej naszej, Bogu ducha winnej, rodziny). Tym większą, że mieszkali tuż koło siebie…
    Pewnego dnia, w celu udania się na wycieczkę wraz z ciocią, postanowiłam przenieść fotelik mojego syna do jej samochodu. Otworzyłam drzwi, pies cioci wbiegł do samochodu, pohasał po fotelach zostawiając sierść (ciocia lubi…), po czym padł zmordowany na jedno z siedzeń. Fotelik skrupulatnie przymocowałam, zmachana padłam na fotel również i wtedy ciszę przeciął przeraźliwy ryk.
    Wychyliłam się i ujrzałam w oknie mieszkania poczerwieniałą twarz ciotki, która dramatycznie gestykulując, krzyczała wniebogłosy. Ponieważ nic nie rozumiałam, ze znakiem zapytania w oczach zbliżyłam się pod dom i po chwili dotarło do mnie jej, już wtedy, chrapliwe rzężenie: TO NIE NASZ SAMOCHÓD….! TO SAMOCHÓD…KRYSTYNY!!!….
    Zdążyłam.

  5. Przypomniało mi się jak jedna znajoma w czasach kiedy zimy bywały nieco bardziej śnieżne odkopała z zaspy starannie cudzy samochód a potem jak się właśnie nie otwierał, spojrzała nieco uważniej i cóż, nie była zachwycona. Był czerwony.

  6. Ty zła kobieto! obejrzałam trzy odcinki, środek nocy, nie mogę przestać o tym myśleć! Skórek nie obgryzam, good for me, ale narasta we mnie jakiś wewnętrzny wkurw i coraz większe przekonanie że w tym serialu serio chodzi o „making a murderer” a nie o sprawiedliwość.

  7. Ja mam czarne auto i wreszcie się nie mylę, bo przy srebrnym (szarym?) próbowałam wsiadać nawet do białych. Zdarzyło mi się też pomylić parkingi w galerii, w związku z tym o godz. 21.30, w stanie przedzawałowym, biegałam schodami na kolejne poziomy, szukając auta. Wcześniej objeździłam je windą, ale skoro auta nie znalazłam, uznałam, że może nie na każdym poziomie ta winda się zatrzymuje…

  8. Wsiadłem kiedyś do cudzego auta. Bo kluczyk pasował. Ale wystrój mi się nie zgadzał, to wysiadłem. To było mniej jakoś tak pomiędzy bitwą pod Grunwaldem a Powstaniem Listopadowym. Rzecz dotyczyła cudu motoryzacji o kryptonimie 126p, więc się nie dziwcie.

  9. ha, a wiecie, że jest appka na telefon co pokazuje gdzie się zaparkowało swój samochód w wyjątkowym czarnym kolorze? i teraz już nie szarpię 🙂

  10. oj, kochana, ja sie nagminnie wlamuje do cudzych aut. Za cholere nie moge rozróznic jednego czarnego (tak, a jak!) combi od drugiego. Wcale nie musze byc zamyslona do tego. (Jak jestem zamyslona to wchodze w nie swoje drzwi do bloku)
    Wielki rózowy pantofel to jest wlasciwie dobra rzecz – tylko nie wiem, jakby malzonek sie na to zapatrywal, przypuszczam ze mialby drobne obiekcje…

  11. ja nic nie kazałam, tylko taki TEST przeprowadziłam, bo sama jeszcze nie widziałam a cudzym gustom średnio ufam (koleżanka mi kiedyś poleciła taką książkę „Dom nad rozlewiskiem”. Zachwycona była, więc kupiłam. Tiaaa…) Ale żeby dwie entuzjastyczne opinie? No ale teraz to już, obawiam się, muszę…

Pozostaw odpowiedź ~AnnaA Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*