O KACZORZE


Już nie leżę w malignie, acz plecy wciąż mnie delikatnie
uświadamiają, ze nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa i żebym sobie
uważała.

Najbardziej, a właściwie – JEDYNE, czego mi brakuje z
młodości, to umiejętności błyskawicznej regeneracji. Jak to się na studiach
balowało w Hadesie do czwartej rano, a później do domu i na ósmą na kolokwium z
angielskiego, świeża jak sałata. Albo po całonocnej integracji następnego dnia
robiło się za tłumacza i przewodnika eksperta z Banku Światowego albo
prowadziło warsztaty z finansów. Już tego nie mam. Padam na pysk o dwudziestej
trzeciej, a i tak najchętniej bym to odespała do dziewiątej. Bardzo szkoda, bo
tyle dobrego się marnuje, zamiast spać by człowiek pobalował, a tu ci masz. Jęki
w Sylwestra „O Jezu… Dopiero wpół do jedenastej?” i tym podobne.

Przyjeżdżamy do biura, a tu na patio kaczor. Siedzi na
trawniku i rozgląda się gospodarskim okiem. Mój mąż twierdzi, że wczoraj był tu
z zoną i o mało nie uwili gniazda w naszej irdze. Dziś gdzieś zapodział żonę,
drań jeden. Miałam go poczęstować bułką, no ale w TEJ SYTUACJI?…


0 Replies to “O KACZORZE”

  1. Dosk: Tak, to o TEN Hades chodzi 🙂 A garsonki i garniaki, owszem, były, ja osobiście nosiłam np. martensy w szkocką kratę.

  2. w hadesie balowanie i warsztaty z finansow jakos niebezpiecznie blisko mi brzmia z moja szkolka, ale to niemozliwe, bo tam generalnie NIE BYLO NORMALNYCH dziewczyn (poza moimi 2 kolezankami) tylko paniusie w garsonkach! przynajmniej w latach dziewiecdziesiatych UBIEGLEGO WIEKU, czyli kiedy ja studiowalam.

    a taka barbarella moze byla w lawce obok? ale nie, Ty wtedy mialas pewnie z trzy latka…

  3. w mym miescie rodzinnym tez jest Hades. z tym ze nie bardzo sie nadaje do balowania. Ostatnio jak tam bylam, to pustki straszne, panie kelnerki sztuk 2 siedzialy ogladajac „Blekitna lagune” i,dla odmiany, przysluchujac sie naszym rozmowom, bardzo NIEdyskretnie, wrecz otwarcie, no w koncu ICH lokal 🙂

  4. W Hadesie? Miałaś Barbarelko epizod lubelski? Jeśli tak – pozdrawiam serdecznie bo i ja kiedyś w Hadesie balowałam 😀

  5. Rety, już widziałam INNEGO kaczora. Wszystko możliwe. Ale TA żona zmienia postać rzeczy.
    Irga nie pożółkła po zimie, trzyma zieleń???

Pozostaw odpowiedź podmiot-liryczny.blog.pl Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*