O LEKTURACH

Wczoraj nad drzwiami na suficie siedział TAKI pająk, że nawet N. lekko zbladł i długo szukał pudełka, do którego bydlak się zmieści i nie wygryzie w nim dziury podczas wynoszenia go z domu. Tak, czytałam „Projekt Hail Mary”, gdzie bohater był wielgachnym pająkiem i czułam do niego sympatię. Natomiast jeśli chodzi o te nasze ziemskie, to jakoś nie mogę się przełamać. 

Tymczasem Zebra poszukiwała Biblii, bo okazuje się, że lata płyną, a pierwsza licealna nadal musi przerobić Biblię. Obie doszłyśmy do wniosku, że nasze egzemplarze albo zostały w domu rodzinnym, albo jakaś świnia pożyczyła i nie oddała. Któregoś dnia zrobię specjalny seans voodoo, dedykowany osobom, które nie oddały mi książek, ale to tak na marginesie. W pewnym momencie Zebra westchnęła, że kiedyś to by poszła na pierwszą pocztę z brzegu i tam by kupiła, a teraz to nie wiadomo. Powiedziałam jej, że jak byłam ostatnio, to co prawda nie widziałam Biblii, ale za to było dużo przepisów siostry Anastazji. Zebra trochę sceptycznie, że nie wie, co pani od polskiego na to. MOIM ZDANIEM – gdyby taka pani od polskiego zamiast siedemdziesiątej nudnej rozprawki dostała przepis na siekane kotlety drobiowe z warzywami, toby jeszcze moją siostrzenicę w rękę pocałowała i pochwaliła za nieszablonowe myślenie. Zwłaszcza teraz, kiedy wszyscy dostają pierdolca na punkcie białkowych posiłków. A w Biblii co? Manna i szarańcza. 

Zresztą nie wiem, nie wtrącam się, współczesna edukacja mnie przeraża. 

A propos edukacja współczesna, to na Netflixa wjechała „Lalka”, w której podobno Rzecki ma bogate życie seksualne, a Izabela mówi na środku ulicy „Ty chujcu borsuczy”. Wieszczę ogromną oglądalność, co prawda od pana Prusa to chyba tylko nazwiska bohaterów zaczerpnięto, ale za to jest kolorowo i nowocześnie. Osobiście na razie nie zamierzam – właśnie dotarło do mnie, że nawet „The Pitt” nie skończyłam, zostały mi chyba trzy odcinki, no ale zaraz jesień, plucha, ciemności, syf, malaria i hipokryzja i znowu się zacznie oglądanie. 

Brakuje takiej funkcji, jak mi serwis podsuwa tytuły, żeby można było wcisnąć „ABSOLUTNIE NIE” i ja bym sobie tym guzikiem oznaczyła te wszystkie cholerne reality shows. Nie wiem, dlaczego to dziadostwo się pojawia na równych prawach z filmami i serialami, bo powinno mieć osobną kategorię, najlepiej oddzieloną piętnastometrowym murem, obsypanym tłuczonym szkłem i owiniętym drutem kolczastym. Pod napięciem. Nie umiem wyrazić słowami, jak bardzo nie znoszę reality shows i uważam, że przyczyniają się do zgnilizny ludzkości. W każdym razie – bardzo bym chciała, żeby ABSOLUTNIE mi się nie pojawiały w propozycjach. Nie chcę nawet wiedzieć, że istnieją. Wolałabym już nawet reklamy środków przeczyszczających.

Widziałam na Reddicie wątek, w którym fani Cormorana Strike’a wyliczali termin premiery następnego tomu – podobno pod tytułem „Sleep Tight, Evangeline”. Podstawą analizy jest wpis JK Rowling z kwietnia tego roku, że napisała już trochę więcej, niż połowę. Optymistom wychodzi wiosna przyszłego roku. Nie jestem optymistką – ale fajnie by było (zwłaszcza po TAKIM zakończeniu). 

O matko, za chwilę prezenty na Gwiazdkę trzeba wymyślać. Słabo mi.

5 odpowiedzi na “O LEKTURACH”

  1. Ha, jako ze mam w domu przyszla maturzystke, to ostatnio poswiecilam sie omawianiu przyczyn braku porozumienia pomiedzy inteligencja a chlopami na podstawie pierwszej sceny “Wesela”. I nie wiem naprawde, czy jednak nie jest to nieco archaiczne teraz… A raczej wiem, ze jest. No ale nowej “Lalki” to nie zdzierzylam (wymieklam przy scenach prawie na poczatku, polkole wasatych chlopow i Lecka), chociaz teraz to mnie zachecilas tym “chujcem borsuczym”…
    Dla mnie rok kalendarzowy to sie srednio konczy w czerwcu, bo wiadomo, ze lipiec i sierpien mijaja migiem, wrzesien tez, bo szkola sie zaczyna, pazdziernik ma Dzien Nauczyciela wolny chyba, a w listopadzie jest Swieto Zmarlych i Swieto Niepodleglosci, wiec zawsze jakies :). A grudnia to nie ma co liczyc.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*