O DUCHU ZATEM – ZGODNIE Z OBIETNICĄ

(Jeszcze dwa dni później zmywałam z szyi niebieską farbę, a Szczypawka paradowała z piórem na nosie).

No to teraz o duchu. Śmichy chichy, ale włoski na przedramieniu nadal mi dęba stają, jak o tym myślę.

Wstaję sobie którejś nocy do łazienki (wiadomo – poprawić fryzurę), wychodzę z sypialni, a tam… A tam PALI SIĘ ŚWIATŁO w małej zapasowej sypialni, do której nikt nie wchodzi, chyba że ktoś u nas nocuje. Oczywiście narobiłam wrzasku, N. wstał z takim „Oesu, a ty znowu coś wymyśliłaś”, wychodzi na korytarz i widzę, jak momentalnie się budzi.

Bo naprawdę, NAPRAWDĘ żadne z nas tam nie wchodziło od dawna. A to światło, gdyby się paliło wcześniej (w szparze pod drzwiami), to byśmy je przecież zauważyli. W każdym razie N. obszedł dokładnie cały dom z kijem do otwierania okien dachowych, a ja się staram od tamtej pory omijać wzrokiem nawet zamknięte drzwi do tego pokoiku.

No i teraz jak mówię o duchu lub innym bycie zamieszkującym nasz dom równolegle z nami (po co duchowi światło?), to jakoś już nie słyszę komentarza, że o wszystkim opowiem mojemu psychiatrze, ze szczegółami. BO SAM TO ŚWIATŁO GASIŁ w środku nocy. A jak wieszałam pranie i mi skrzypnęło za plecami, to o mało nie dostałam zawału. I w ogóle nie wiem, co dalej robić w tym temacie.

Na dodatek zamówiłam sobie czeskie kryminały i teraz nie wiem, czy będę w stanie je przeczytać – jakoś odechciało mi się chwilowo horrorów i zwłok. 

Za to nadal oglądamy historię hiszpańskich więźniarek, chociaż mnie już od tego WSZYSTKO BOLI, bo w każdym odcinku kilka razy skaczą przez rekina i ręce człowiekowi opadają. Staram się przynajmniej pocieszać, że przyswajam język (aczkolwiek językowo zauważam nadreprezentację puta mierda). 

A na fejsbuku wyświetlił mi się, uwaga, biustonosz przeciwzmarszczkowy. Fascynujący produkt. Trochę się prezentuje jak szelki mojego psa (tylko na człowieku płci żeńskiej). Od dwóch dni próbuję go logicznie zgłębić, na razie bez powodzenia.

I tak sobie żyjemy. Z pandemią, duchem i dziurą w paznokciu. A co u Państwa?…

21 Replies to “O DUCHU ZATEM – ZGODNIE Z OBIETNICĄ”

  1. Jako ze moj maz pracuje i przebywa poza domem mieszkam glownie sama w duzym domu – i opisana przez Ciebie historia z tym swiatlem niezmiernie by mnie powalila, moze nawet dobila raz na zawsze. On jest elektroniko-elektrykiem czyli przeczulony na takie niewytlumaczalne zjawiska i zaraz by grzebal w gniazdku, w przewodach sprawdzajac co w nich piszczy.
    Z nowosci to ta ze bylam u fryzjera bo pootwierali u nas : odbywa sie w maskach i tak ze w srodku przebywaja tylko ci zainteresowani, gdy przyjedziesz za wczesnie to czekasz na parkingu.
    A z samego strzyzenia nie jestem w pelni zadowolona (nowe miejsce, pierwszy raz korzystalam z tego salonu) bo choc samo w sobie ok to w niczym nie przypominajace zdjecia fryzury jaka chcialam.
    Eeech, nie ma lekko……..

  2. W ostatnie wakacje pilnowałam siostrze domu. Mam podobnie jak Ty, że boję się być sama w domu w nocy, więc musiałam upaść na głowę albo jeszcze niżej żeby wyjść (!) z tą propozycją.
    Ostatniej nocy przed powrotem siostry siedziałam długo, gdzieś do 2 w nocy. Yutub na wielkim telewizorze i koncert piosenki na całe gardło. Zawsze przed pójściem spać obchodziłam dom i sprawdzałam, czy drzwi zamknięte.
    Budzę się rano, idę do drzwi – otwarte (!!!), a żeby było ciekawiej – klucze leżały na stoliku pod jabłonką… na zewnątrz…

  3. Miałam podobną sytuację: światło zapaliło się samo na stryszku. I co najlepsze- nie można go było zgasić. Pstrykanie kontaktem w tę i we w tę nic nie dawało. Rano zawezwaliśmy elektryka, powiedział, że zrobiło się zwarcie.

  4. Z duchem upiorrrrnie ciekawie 🙂 A on się teraz, pandemicznie się zaktywizował? z lektur ( w sumie jak na pandemię 🙂 to polecam Spod kozetki. Co przypadek, to sobie myślę „ej ja całkiem zdrowa jestem po dwóch m-ca home office’u 🙂 A z seriali- Into the night. Jak na pandemię. inni mają gorzej 😉

  5. O, jakie kryminały czeskie? Możesz uchylić rąbka? Bo kilka czytałam i były dobre.
    Ja dziś wreszcie odebrałam paczkę z książkami, można żyć dalej.

    • No więc po pierwsze Iva Prochazkova „Mężczyzna na dnie” i „Roznegliżowane” (ona jest autorką czeskiego serialu kryminalnego i te powieści to jakby ciąg dalszy, szkoda że u nas nie można obejrzeć). Oraz Daniel Petr „Siostra Śmierć”.
      Polecam księgarnię czeskieklimaty.pl – nawet jak się książki kupi gdzie indziej, to tam jest cały aktualny katalog. Cudo.

  6. ach niezle niezle – ja mam gadajacy sekretarzyk – on tak strzela ze mnie budzi w nocy. Wszystko w nim ogladalam nawet ukryta szufladke – wyciagalam wszysciuchno. Pusty czy pelny strzela . Nie zawsze – raczej w nocy – budzi mnie. Przeprowadzalam sie kilka razy i w kazdym mieszkaniu gada. A propos seriali : pokochalam Lilyhammer , Lucyfer – no wiem to pewnie kazda z was juz widziala …

    • Lucyfera moje koleżanki zgłębiały namiętnie i bardzo sobie chwaliły.
      A drewniane meble i domy gadają, mieszkałam w jednym kilka ładnych lat, to wiem.
      Ale nawet jak się o tym wie, to w środku nocy to WCALE NIE JEST uspokajające!

    • O, dzięki za namiary, już sobie zapisuję! W dodatku akcja jednego dzieje się w Rużomberku – a tam mój mąż ma biznesy i regularnie jeździ! Mówi, że tam bardzo ładnie jest. Może pojadę wobec tego (a może nie – zależy, co jest w kryminale).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*