O MAŁYM URWANIU SIĘ

Kupiliśmy dziś w BIedronce dwa buszkpany do ogródka – bardzo mi się podoba bukszpan, chociaż śmierdzi. Ładny i śmierdzi – zupełnie jak Brad Pitt (kiedyś był artykuł o tym, że koleżanki z planu na niego narzekają; podobno po mydło sięgał z rzadka).

Jedziemy na małe urwanie od rzeczywistości i spotykamy się ze znajomymi z Galicji. N. od kilku tygodni wydzwania, czy chcą coś z Polski (może śliwkę w czekoladzie, może pas słucki), ale nie – oni też mają za sobą ciężką zimę i nic nie chcą, tylko usiąść na winie i pogadać. „Nic nie przywoź, niczego nie kupuj… No chyba żebyście mieli przy sobie przypadkiem trochę wódki”. Tak się składa, że zazwyczaj w takich przypadkach MAMY.

Czy w miejscu docelowym ma padać deszcz? Ależ. Przez calutki przyszły tydzień. N. chce mnie zastrzelić.

5 Replies to “O MAŁYM URWANIU SIĘ”

  1. Bo wódka to takie nasze narodowe dobro jest. Z tego tutaj miejsca, czyli z łóżka, w którym to popełniamy owy komentarz, polecam z ręką na butelce Dwór Sieraków.
    Takie cudo że go nie trza popychać żadnymi kolami czy szprajtami. No może redbulem do smaku.
    Niemniej polecam. Wiem co piszę.

  2. Ha, patrzę na prognozy dla pewnego pięknego, ciepłego kraju i sama mam ochotę strzelać. Trzy miesiące słońca i kiedy ma zacząć padać? Oczywiście. Akurat jak my się tam wybieramy.
    Łączę się w bólu siostro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*