O TYM, ŻE MIAŁAM PONARZEKAĆ

 

Miałam ponarzekać, ale poszliśmy na zakupy do Lidla i wyszłam z „Pochłaniaczem” Bondy i „Ośćmi” Ignacego Karpowicza. No, jakiś tam twaróg i dżem wiśniowy też kupiłam gdzieś poniekąd. Aha, i majtki ze Snoopym. Jak wyglądało moje życie bez środkowych alejek w Lidlach i Biedronkach? Nie pamiętam i nie chcę pamiętać. Smutne było chyba bardzo.

A na dodatek wczoraj wpadła do mnie koleżanka, która odkryła w okolicy sklep z Haagen – Dazsami i teraz nimi diluje i wczoraj miała truskawkowy sernik. Przyjechała i nastąpiło tak zwane zderzenie postaw – ona z dekoltem do pasa, lekki kardigan, sandałki i świeżutki pedicure, a naprzeciwko ja – dresy, na dresy polar, pod dresem skarpety frotte i kapcie na futrze. „Zobacz, jaki ty jesteś psychol” – podsumował ten żywy obraz mój mąż. (Lodów już nie ma w jednej trzeciej).

Dla jaśnie Szczypawki pojechaliśmy kupić karmę do zoologu. Ja wybierałam smaki   (jelenie ozory, jagnięce żołądki), a N. przechadzał się ze Szczypawką zwisającą mu z przedramienia jak wkurwiony gronostaj. Pan sklepowy zoologiczny, bardzo fachowy, w pewnym momencie mówi do N:

– Ale wie pan, ona – tu przerwa – ona tak DOBRZE WYGLĄDA, że jakby na przykład nie jadła jeden dzień, to naprawdę nic jej się nie stanie!

Słyszałam, po prostu SŁYSZAŁAM, jak facet w tej przerwie próbuje w głowie ostrożnie sformułować ostateczną wersję wypowiedzi („No przecież nie mogę powiedzieć, że pies jest tłusty, bo koleś mi lutnie, a łapę ma niezłą”). Oraz nie powiedziałam mu, że proszę pana, gdyby ten pies przez cały dzień nie dostał nic do jedzenia, to mąż by mnie przybił do ściany dziewięciocalowymi gwoździami. Zardzewiałymi. Bo i po co mu takie informacje, prawda?

18 Replies to “O TYM, ŻE MIAŁAM PONARZEKAĆ”

  1. Haha, Pan z zoologicznego mega profesjonalny, brawa dla niego 😉
    Świeżutki pedicure.. hmm.. słyszałam kiedyś o tym, chyba nawet wiele miesięcy temu korzystałam. Zamierzchłe czasy! Nie ma to jak sportowe buty…

  2. nie chodź w takim razie z N. do spożywczaka, bo jak kiedyś taki tekst w swoim kontekście usłyszysz, to potem ciało naprawdę trudno ukryć ;D
    (demot podpowiedział mi dziś, że najlepsza do jego ukrycia jest druga strona wyszukiwarki google)

      • no domyślam się, że jest chuda
        (w ogóle w życiu nie napisałabym takiego tekstu do kogoś grubego, no błaagam)
        ale wiesz, facetom różniste teksty na usta wypływają
        mnie mój osobisty brat zabronił siedzieć dłużej w jednym miejscu, bo podobno DOŁKI ROBIĘ!
        (i stąd też wiem, że ciężko ukryć ciało ;P)

    • Po co ukrywać ciało, jak u Miłoszewskiego jest ten świetny numer z obsypaniem delikwenta kretem do rur i po ciele.

      Patyk, patyk. Patyk z dupą.

      • No, ale kret do rur nie rozpuszcza szkieletu, jeśli nic mi nie umknęło, więc ten…
        Może to zakładanie siatki przeciw kretom pod trawnikiem nie do końca przemyśleliście. Tyle miejscówek się zmarnowało.

      • O, tak wlasnie bede o sobie od dzisiaj myslec – patyk z dupa! (choc nie do konca jest to precyzyjne okreslenie, ale przeciez moge delikatnie mijac sie z prawda, prawda?)

  3. A gdybyś jeszcze Panu powiedziała, jakież to smakowitości serwujesz Szczypawce i że ona kręci na nie nosem to byś go wkomponowała w ścianę na amen 😉 Swoją drogą, muszę pochwalić delikatność z jakiej pan wybrnął z sytuacji, dziw aż, że w ogóle zdecydował się tą kwestię poruszyć 😉 biedry i lidl bez środkowych alejek to byłaby katorga 😉

  4. „Pochłaniacz” fajny, ale „Ości” – sorry! nie dało się, chociaż podchodziłam kilka razy. Chyba jestem za stara albo za mało rozwinięta yntelektułanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*