O DOMOWYCH SPOSOBACH NA KRĄŻENIE

 

N. ostatnio (tj. od zawsze, ale ostatnio jakoś tak mu to wychodzi mimochodem i z dużym wdziękiem) stosuje naturalne metody przeciwdziałania mojemu niskiemu ciśnieniu. Wiadomo, że naturalne są najlepsze i człowiek nie przepłaca i nie bierze udziału w światowym spisku farmaceutycznym dwugłowych jaszczurów… czy jakoś tak. Na przykład przedwczoraj (o, jaka ładna fraza do dyktanda na r-z: „na przykład przedwczoraj”). O cholera, o czym to ja miałam, bo znowu się zgubiłam?…

Przedwczoraj dzwoni z delegacji, pytam się o której wraca, a on „A jeszcze spotkanie… No i na policję muszę iść”. Dobra. Jak musi to musi, nic nie poradzę. Godzina stawienia się na policji nadeszła i minęła, a za nią następna godzina i następna… i następna… Nie dzwoniłam, bo wiadomo, że to bez sensu, albowiem człowiekowi na policji zabierają telefon – ogląda się te seriale i się wie. Telefon i sznurowadła i pasek i sadzają w samych gaciach na krześle przyspawanym do podłogi i skuwają łańcuchami ręce i nogi… STOP! Ale to chyba tylko, jak się jest podejrzanym o morderstwo, a N. raczej chyba nie jest?… Z nas dwojga to już prędzej ja.

Po czterech godzinach wizualizowania mojego męża wleczonego w pomarańczowym drelichu ze skutymi kończynami przez środek zakładu karnego o obostrzonym rygorze, podczas gdy dwa tysiące więźniów stoi przy kratach i tłucze w nie metalowymi miskami – TELEFON. Że właśnie wyjeżdża z budowy. Aaaa!… z BUDOWY? A policja? No był na policji – wszedł, załatwił co ma załatwić i wyszedł, a później już normalnie siedział z chłopakami na budowie. Po informacji, że ja go ZABIJĘ, bo cztery godziny siedzę z ciśnieniem jak parowóz Latający Szkot i się kurwa o niego MARTWIĘ – bardzo się zdziwił, że mogłam pomyśleć, że coś mu zrobią na policji, bo przecież on jest uczciwym człowiekiem.

Serio?… Nie wpadłam na to, że jak człowiek jest uczciwy, to nic mu nie zrobią. Może za dużo czytam różnych historii w prasie.

Natomiast w tak zwanym międzyczasie problem nadmiaru winogron rozwiązał się sam. Już dawno temu zauważyłam, że w stosunku do problemów warto przyjąć taktykę Napoleona: poczekać. Większość rozwiązuje się sama albo znika (uwaga: nie dotyczy np. ciąży) (chociaż, jak by nie patrzeć, ciąża też się w pewnym momencie rozwiązuje sama). W tym konkretnym przypadku – przyleciały kosy i zabrały się za przetwórstwo winogron w kosi metabolizm. Bardzo się cieszę, bo wyszło ekologicznie i nie muszę stać nad garami.

Coś bryndza owcza na moim ulubionym forum. Dawno żadnej konkretnej, tłustej jateczki nie było. Ech… Jesień.

18 Replies to “O DOMOWYCH SPOSOBACH NA KRĄŻENIE”

  1. Ostatnio wessała mnie The Good Wife. Ta idealna ma na mnie idealny wpływ jesli chodzi o rozpijanie.Co otworzy butelkę, to ja tez chce. Ona tak efektownie nalewa czerwone wino do kieliszka. I nikt z domowników sie do niej nie przypieprza! Na wszelki wypadek nie mam w domu zapasów. Oglądam dziennie tak ze 4 odcinki, a butelka otwiera sie tam co 15 minut :).
    A wiecie, że jest juz szósty sezon? Może jest więcej, co? Tylko ja dowiaduje się ostatnia!

  2. A ja dzisiaj swoje sama podniosłam, bo tak sobie schowałam jedną rzecz, że za chińskie kredki nie mogłam znaleźć. Małżonek widząc jak się miotam, wziął latarkę w dłoń (przy zapalonym świetle!) i zaczął przeszukiwać jakieś absurdalnie nieprawdopodobne miejsca. „Bo”, powiada, „jak ty coś schowasz, to trzeba szukać bez sensu”. No i summa summarum przez jakieś 10 minut miałam ciśnienie książkowe. Potem emocje opadły, rzecz się nie znalazła, a do przeszukania zostały mi już tylko słoiki z ogórkami i przestrzeń pomiędzy sprężynami materaca.

    A na niskie ciśnienie lekarz niedbałego kontaktu zalecił mi bardzo słone śledzie, dużo wody i wysiłek fizyczny. Jeśli zaczną sprzedawać tę kombinację w formie syropu, może się skuszę.

  3. Szkoda winogron;) no ale skoro były dla Ciebie problemem to może i dobrze, ze rozwiązały się same. No a co do martwienia to chyba Wy kobiety już takie jesteście – problemy z niczego. Choć to dobrze, bo widać ze nas kochacie;)

  4. Moje winogrona też w tym roku zeżarły szpaki i to w ciągu jednej godziny parę kilogramów. Nigdy wcześniej to się nie zdarzyło ( zima ciężka ma być czy co?). Kolega, który rok w rok zabierał moje winogrona i przerabiał na destylat, prawie się popłakał.

  5. Ech skąd ja znam takie podnoszenie ciśnienia. Nic mi go lepiej nie podnosi niż ZAPOMINANIE. Moja druga połówka zapomina mi powiedzieć o różnych rzeczach. Na przykład o tym, że teściowa ma dzisiaj przyjechać. A właściwie będzie za pół godziny.
    Albo, że pożyczył mojemu bratu tydzień temu walizkę, akurat jak wyjeżdżam w delegację za 2 godziny.
    A potem się dziwi, czemu ja chodzę tak permanentnie wkur..a. Na wszelki wypadek chodzę.

  6. Czy ja sobie mogę Twojego męża na trochę wypożyczyć ? Dzisiaj miałam rano ciśnienie 70/40 , co nawet jak na mnie jest ciut przymało i normalnym ludziom to się przy czymś takim kroplówki podłącza.

  7. a już, myślałam, coś się fajnego porobiło!
    N., policja i pewnie TE sprawy ……
    a tu nuuuuuda panie, nuda!

    Barbarella rzuć jakąś kość (niezgody),
    żebyśmy się poszarpały, cooo?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*