O TYM, ŻE NIE MOGĘ FUNKCJONOWAĆ W TAKICH WARUNKACH

 

No i jest zimno (TEGO CHCIELIŚCIE????) i chodzę śpiąca łamane na podkurwiona łamane na czy moje życie ma sens… czy w ogóle jakiekolwiek życie ma sens… a mój mąż znowu nie umył noża i zaschło.

Rano nie mogłam znaleźć białej koszuli, wywaliłam z szafy WSZYSTKO i suki nie znalazłam (teraz po powrocie poszłam układać to kłębowisko i ZGADNIJCIE, CO mi wpadło w rękę jako pierwsze). W robocie miało być już wyczyszczone przed weekendem, to WSZYSCY SIĘ CZEGOŚ UCZEPILI (w sumie około 6 osób), a dodatkowo panie na poczcie były bardzo, bardzo miłe i w ogóle nie było kolejki, co mnie już CAŁKOWICIE wybiło z rytmu i nawet sprawdzałam, czy to nie jakiś eksperyment socjologiczny z pogranicza. Oraz zamawiałam legalne środki odurzające w Merlinie i nie mieli Grand Budapestu na DVD, tylko na blurayu za osiem dych, więc z bólem serca zrezygnowałam, wchodzę następnego dnia i CO WIDZĘ?… Na szczęście udało się jeszcze połączyć zamówienia. A w domu plaga owocówek.

Nie, ja nie mogę funkcjonować w takich warunkach.

Na uspokojenie obejrzałam sobie Avengersów i powiem tak… Oczywiście, kocham Tony’ego Starka, ale chciałabym być Hulkiem. „That’s my secret: I’m always angry”, mówi Hulk do Kapitana Ameryki i to jest DOKŁADNIE to, co ja czuję. Tylko jeszcze nie umiem się robić zielona.

(Co do Kapitana Ameryki… na jego miejscu tak bym skuła gębę tym wyrzeźbionym bicepsem ludziom od kostiumów, że w trymiga by wymienili niebieskie rajstopki na coś bardziej twarzowego. To najohydniejszy niebieski świata, N. uwielbia ten kolor, może on jakoś działa facetom na podświadomość).

A Tony Stark jest zadziwiająco wprost wyluzowany jak na człowieka, który odkrywa, że jakiś uśmiechnięty półdebil zaparkował u niego na dachu i podłączył na krzywy ryj do gniazdka nad wyraz prądożerną kosmiczną latarkę. I jeszcze z gówniarzem dyskutował – we własnym domu!… Na szczęście Hulk nie dyskutował.

Róbcie szybciej tę drugą część.

 

PS. Zdjęcia bambusa będą, jak się poprawi aura, a wraz z nią oświetlenie.

0 Replies to “O TYM, ŻE NIE MOGĘ FUNKCJONOWAĆ W TAKICH WARUNKACH”

  1. Zimno. Siedzę w chacie w dresie i skarpetkach. I tak chyba wyjdę po jakiś żer. Albo i coś założę na to. A mogłam jechac do Ojca na działkę, on pali w piecu…

  2. Funkcjonowanie nie jest potrzebne do życia. Wystarczy być 😉 A w temperaturach 20-23 st., w sandałach, luźnych portkach, nieluźnej koszulce i czasem słońcu-czasem deszczu żyje się najznakomiciej.

  3. TEGO CHCIAŁAM 😉 (i tak ma zostać)
    Wczoraj rano wyszłam na zakupy – godzina 9:00, 20 stopni, słońce za chmurami, po prostu idealnie! Mniej więcej połowa ludzi ubrana tak ja, czyli krótki rękaw i gołe nogi (bo 20 stopni przecież), a połowa w kurtkach.
    Powiedz Barb, w jaką kurtkę się wczoraj ubrałaś? 😉

    • Ze mną jest gorzej. Wczoraj letnia kiecka bez rękawów i sandałki. No wreszcie można jakoś żyć. Tylko, że ja ciągle w ruchu jestem, bezustannie! Mamo pić, mamo pomóś, mamo daj, mamo …. W życiu mi tak ciepło nie było, raczej należałam do frakcji półkożuszek przy 20 stopniach C.
      No i w nawiązaniu do powyższego chciałam się zwierzyć, że ropoczęłam BUNT matki prawie-trzylatka. Matka Polka schodzi do podziemia, a na powierzchnię wydobywa się zwiewny motyl (motylem byłam, ale u tyłam, ale właśnie chudnę, o!). Może to mieć związek z tym , że zakochałam się … beznadziejnie zresztą.

      • Wampi, ale, że jak? Opowiadaj! Mnie to kręcą niesamowicie takie historie z romansami.

        A ja mam podobnie, bo o ile prawie-sześciolatek jest już ogarnięty (a to-jak Twój Wampirzak- Skorpion), to prawie-dwulatka jeszcze nie i też cały czas jestem w ruchu.
        I chudnięcie mi idzie powoli. Może też powinnam się zakochać w kimś innym niż mój prawie-trzydziestopięciolatek 😉

        • No właściwie to jest beznadziejne, tyle że zmobilizowało mnie do wylaszczenia się. Idzie powoli jak cholera, 2 kilo w 2 tygodnie, no ale jak mus to mus. To jest taki jeden aptekarz, z którym flirtujemy sobie od dwóch lat. A obecnie nabrało ognia. Tyle, ze on zachowuje się raz tak a raz tak. Z jednej strony podrywa mnie, jąka sie jak głeboko spojrze mu w oczy, albo powiem coś pikantniejszego. Ale czasami trochę mnie olewa. Pojechgał teraz na urlop, a ja się wylaszczam, bo przed wyjazdem skomplementował moje perfumy i że ślicznie wyglądam itd. Ja zaciągnęłabym go NATYCHMIAST do hotelu jakiegoś, ale zagwozdka jest taka, ze on pobieznie zna mojego J. Tzn. żadna bliższa znajomość, no ale to chyba trochę głupio wobec J. Nie no w ogóle to wszystko jest do niczego, bo ja na zdradach mało się znam, no ale … MAM O KIM MYŚLEC… 🙂
          Własnie siedze na zalandzie i wybieram seksi kozaczki z zamszu. Chyba powinna być do tego powiewna spódniczka, nie?

          • Uuuu, Wampi, to ja Ci powiem, że to chyba jednak nie dla mnie, bo po pierwsze to ja jestem mega słaba w konspiracji, a po drugie to chyba jednak za leniwa. Choć taki komplementujący adorator to by mi się przydał 😉

            A 2 kilo w 2 tygodnie to jest chyba zalecane najzdrowsze chudnięcie. Ja tyle schudnę w miesiąc ;/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*