O KINEMATOGRAFII NAJBARDZIEJ

 

W meczu krówki kontra ja prowadzą krówki jeden do zera, ale od dziś już koniec, konieckonieckoniec. Ko niec. Gorzka herbatka i mantra, a nie krowy w papierkach.

Obejrzeliśmy najnowszego Almodovara – „Przelotni kochankowie”. Nie, żeby został moim ulubionym filmem Almodovara, ale jest się z czego spontanicznie pośmiać. Oczywiście, cały film ukradła trójka stewardów (chociaż ja się gapiłam nieprzerwanie na sukienkę Normy); dowcipy miejscami są dość grubawe i trochę nie rozumiem, po co wątek z wiaduktem, ale ogląda się bardzo przyjemnie. Zwłaszcza w kontekście umoczenia całej hiszpańskiej elity w skandale finansowe i seksualne (z królem i jego rodziną na czele). Jak zwykle – cudowne kolory, nawet głupie siedzenia w samolocie linii Peninsula są tak piękne, że gdyby były prawdziwe, to zaraz bym kupiła bilet, żeby nimi polecieć. Pod warunkiem, że zaserwują mi koktajl Aqua de Valencia i taniec stewardów między siedzeniami.

A w kinoplexie skusiłam się na film, o którym nie wiem co myśleć. Zgłupiałam jak ten brudny baran (z wątku na forum „Czym wyczyścić barana” – ktoś pamięta?). Bo tak: film był argentyński. W dość podniszczonym hotelu ma miejsce zjazd lekarzy. Właścicielką hotelu jest lekko przebrzmiała piękność, która dowiaduje się, że jej były mąż będzie miał bliźniaki z nową panią. W międzyczasie ma dorastająca córkę, która chodzi na jakieś dziwne zajęcia z religii, gdzie nastolatki myślące tylko o całowaniu się z facetami czytają sobie na głos historie o powołaniu. Trafia się jeden doktor, który lekko obmacał tę córkę, ale później grawituje raczej w stronę mamusi (choć oczywiście ma żonę i dzieci). Zresztą ta obmacana córka chyba nie ma za bardzo nic przeciwko, bo za nim łazi. Czasem wszyscy siedzą na basenie (ciepłym!). A żeby już było całkiem wszystko porąbane, to co chwilę jest scena, jak jeden facet gra na thereminie (to ten elektroniczny instrument Hannibala Lectera). Nic się nie dzieje, wszystko jest brązowe, a film urywa się w najciekawszym momencie. Naprawdę po seansie wpadłam w stupor. Aha, tytuł dzieła brzmi „Święta dziewczyna”.

Hm. Wszystkie filmy na tym kinoplexie są takie intrygujące?

A tydzień zaczął się bardzo obiecująco, przyszła na zakład cała paleta hiszpańskiego wina! No, nie całkiem wszystko dla nas, raczej robimy za adres grzecznościowy, ale i tak miło jest przynajmniej poprzebywać z winem pod jednym dachem.

Aha, i chciałam powiedzieć od siebie, że „Łowcy Duchów” to jest w znaczącej większości totalna ściema, ale i tak jak człowieka o 2.30 w nocy wygania do łazienki, to strach jest. Dziękuję za uwagę.

0 Replies to “O KINEMATOGRAFII NAJBARDZIEJ”

  1. Pozwolą Panie, że skręcę w stronę wina?
    Bo nigdy nie myślałam o tym, że przyjemnie jest poprzebywać z nim pod jednym dachem. Zaraz się ucieszyłam, że mamy w piwnicy około 900 litrów i melancholia z powodów różnistych ustąpiła miejsca radości!
    Dziękuję Barbarello:)

      • A widzisz! Psa nie mam, więc tym bardziej.
        Choć ja się nieco przyjaźnię z mężem własnym. To nie wiem, jak się to ma do tej relacji z winem? Będę miała co przemyśliwać w Święta, odchudzając przyjaciela z piwnicy co raz to o 750 ml.
        To lecę, pa!

  2. A ja zaraz umrę ze śmiechu, bo po przeczytania krówkowego wpisu blogowego dostałam do napisana artykuł pt:” Dieta na płaski brzuch”hy hyy.
    Dobrze, że nie poprosili o załączenie zdjęcia całej sylwetki:) Pozdrawiam wpierniczając pyszne paluszki serowo- paprykowe z „Biedronki”. A jeszcze wracając do słodyczy przypomniała mi się historia jak pracowałam w UK i przywiozłam z Polski pół walizki słonych paluszków. A Anglicy stwierdzili, że Polska to dziwny kraj skoro mamy słone słodycze:)
    Ale mi narobiłaś ochoty na krówki, a ja muszę ich unikać. Jak jechałam ostatnio do Londynu to w pociągu opychałam się angielskimi eklerkami. I cholera tak się dziadostwo przylepiło, że wyleciało mi 90 % zęba z kawałkiem korzenia:)

    • A zwłaszcza klarowane masło! 😉
      Poza tym, co cię nie zabije, to cię wzmocni! A słyszał ktoś o śmierci od zjedzenia krówek?!

  3. To ja coś polecę. Polecam „Bem amado”. Cudowną brazylijską produkcję – trzy walnięte siostry stare panny, jeden rudy burmistrz z córeczką i lewicowa gazeta torpedująca działania burmistrza w mieście bez cmentarza. Jeszcze jest umierający kuzyn i rekin. Piękny film. <3

  4. Krówka to morderca! W USA można kupić sobie taki sztuczny tłuszcz, tutaj masz fotkę:
    http://1.bp.blogspot.com/_rKvAmdl5y-8/TAO9VEE_2-I/AAAAAAAAC3Q/JcXVu_ojzj8/s1600/fat+in+fridge.jpg
    Sądzę, że coś takiego skutecznie mogłoby odstraszyć ludzi od słodyczy i innych takich. Ja chodzę na siłownię, biegam i powiem Ci, że nie rozumiem, jak można robić sobie krzywdę i hodować taki tłuszcza na swoim ciele… Oczywiście nie wiem jak wyglądasz itp. Tak tylko mnie naszło aby skomentować apropo krówek 😉
    Fajny blog! Ja dopiero zaczynam przygodę na tej platformie…

    • Jak możesz to porównywać do naszych króweczek?
      A Barb tylko tak ściemnia. My już ją trochę znamy i wiemy jaka z niej oszustka – „gruba jestem, gruba jestem”, a potem zdjęcie wrzuca i wychodzą jej kłamstwa.

      • A propos! Krówki są z mleka i cukru, a nie z TŁUSZCZU, więc w połowie są bardzo zdrowe! I tej wersji będziemy się trzymać!

  5. A ty wiesz ze to niezdrowo tlumic naturalne pragnienia? Od tego tlumienia wlasnie to wrzody na zoladku i krosty na mózgu sie robia! A nie tam od jednej krowy w papierku 🙂
    A pragnienie w koncu (nasycone) samo przejdzie i juz – jest przyjemniej i zdrowiej, ha!
    Niech ktos spróbuje nie przyznac mi racji!

  6. Ej, ale serio? Nie skusisz się? No weź, chociaż jedną… Taka słodziutka… nikt się nie dowie… No? Jedną? Od jutra zaczniesz swój tydzień. No, weź. Nie pożałujesz 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*