O CHOLERZE CIĘŻKIEJ

 

Zaraz wejdę pod biurko i zacznę wyć.

Prezentów mam tak z połowę, a pomysłów na resztę – jedno wielkie, okrągłe jak moja dupa ZERO.

Ale tam prezenty! Mój pies jutro idzie na operację. Niby „tylko sterylizacja”, ale nie ma to jak porżnięty jamnik przed samymi świętami.

Miałam się pożalić, że jakoś brakuje mi ostatnio wyzwań intelektualnych i usycham jak ta mysz za tapczanem, no to mam kurwa wyzwanie (dzień bez przekleństw dziś, tak na marginesie).

Od trzech lat nienawidzę listopada i grudnia, a listopad i grudzień robią co mogą, żebym ich nienawidziła jeszcze bardziej.

 

0 Replies to “O CHOLERZE CIĘŻKIEJ”

  1. a ja wyskoczę z pytaniem. bo wiem, że do eksperta w materii.. otóż z przecieków wnoszę, że mnie na gwiazdkę zakupiono emu (że buty, w sensie, model alba). daje się w tym prowadzić samochód? mały, miejski.. bo się kurde zastanawiam, czy nie będą stały nieużywane.. takie piękne, ciepłe i.. szerokie..?

    • Automat na pewno 🙂
      Moim zdaniem, w Emu WSZYSTKO się da robić. I w ogole jakie NIEUŻYWANE, przeciez Emu to jedne z niewielu całorocznych butów!

  2. Na prezenty – książki przecież.
    Mój pies po świętach, ale jeszcze o tym nie wie, więc proszę o ćśśś.
    Listopad i grudzień są, jakie są, to nad naszym myśleniem o nich trzeba popracować. I to jest intelektualne wyzwanie.
    Spokojność. Już 18y się przeturlał prawie. A wino w grudniu smakuje, jak nigdy przedtem, ani potem.

  3. I ja z tym listopadem i grudniem mam to samo!
    Byle ku… do wiosny. Albo chociaż do stycznia i już powoli będzie robiło się lepiej… 😉

  4. Kochana, podczytuję Cię od dłuższego czasu, ale dziś MUSZĘ skomentować. Mój ukochany pies jamnikopodobny zapadł 2 lata temu na zapalenie prostaty i powiedziano nam, że musi być wykastrowany. Wobec gorącego sprzeciwu domowych mężczyzn i niechęci do operacji zdecydowaliśmy się na kastrację chemiczną – zastrzyk hormonalny co pół roku. Jest kompletnie bezbolesny, problemy z prostatą nie wróciły, za to skończyły się gonitwy za sukami. Efektów ubocznych nie zauważyłam, może wręcz pies jakby odmłodniał… No i klejnoty są na miejscu! Tak więc jeśli nie przerażają Cię koszty (ok. 200 pln za zastrzyk), absolutnie polecam tę metodę. I nie, nie mam prywatnego gabinetu weterynaryjnego. Pozdrawiam!

  5. Od kilku lat sistermoon robi sobie co roku w święta zdjęcie z rodziną. Ja co roku w święta robię sobie zdjęcie z chorym zwierzakiem (koty sterylizowane rok po roku, pies ze złamaną łapą). Na ten rok jeszcze nie wiadomo co mi gadzina domowa wymyśli. Także ten, solidaryzuję się. No i głaskaj, przytulaj, dogadzaj psinie bo chory zwierzak cierpi całym sobą i wygląda naprawdę żałośnie.

  6. Żaden moment nie jest dobry na sterylizacją i tym podobne ekstrawagancje. Ale, jak trzeba, to trzeba, bo rozumiem, że sytuacja tego wymaga. Będzie dobrze, co nie ma być. Choć stworzenia, oczywiście, szkoda. Trzymam kciuki jutro.

  7. Ja też z listopadem i grudniem mam tak samo… Zresztą, czytając Twój blog od lat ponad siedmiu, przyswoiłam sobie parę zwrotów, za które należy Ci się literacka nagroda Nobla. Na przykład „Zima jest dobra dla fok i powinna być zabroniona”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*