O NAJSKUTECZNIEJSZYCH TERAPIACH


No to ten. 

Jedziemy do tego Madrytu. Co się odwlecze, to nie uciecze (ku uciesze).


Normalnie taka terapia biletami to chyba jest najlepsza terapia świata. Powinni ją wprowadzić na recepty, refundowane przez NFZ. "Panie doktorze, chyba zaraz zwariuję" – "Trudny przypadek, ale myślę, że trzy dni w Lizbonie pani pomogą". I nie, nie zmieniło mi się – nadal uważam, że jestem stara, gruba, śnieg mnie denerwuje, a na myśl o świętach chce mi się wyć. Tylko do niedzieli to jakoś w ogóle przestało mieć znaczenie.


Bilety rządzą.


I jedzenie z dzieciństwa. Na przykład, leczenie klasycznym zapieksem z pieczarkami, taką pyszną dworcóweczką z ketchupem Rybaka.


(Dowiedziałam się niedawno, że są ludzie w Polsce, którzy nie znają ketchupu Rybaka! I nigdy nie jedli "Krzepkiego Radka" ani "Słodkiej Ani"! Jak to możliwe jest w ogóle? Najlepszy ketchup świata, bez octu – LUDZIE OBUDŹCIE SIĘ!)


(Ci z Włocławka nawet próbowali mnie przekonać, że ich ketchup "Włocławek" jest lepszy od Rybaka. Wolne żarty, moi państwo. Daje octem, że ho ho. Ewentualnie jeszcze Pudliszki przejdą).


Jak wrócę, to upiekę N. każdy sernik, jakiego sobie zażyczy. Nawet dwa naraz jestem gotowa piec. Na razie na prowadzenie wysforowały się nowojorski i wiedeński (wiadomo – nie trzeba zagniatać ciasta na spód – jednak bycie abnegatem zobowiązuje).



0 Replies to “O NAJSKUTECZNIEJSZYCH TERAPIACH”

  1. nooo, smak dzieciństwa … 🙂
    tylko ja tam nie wiem, czy przypadkiem grupa docelowa nie za wąska, mam na mysli nazwę ketchupu.
    No ja z sentymentu z raz jeden kupię, ale ja jestem dziecko prl, czyli sentyment sentymentem, ale na codzień zawsze wybiorę ketchup „markowy”, taki hajncup na przykład (mam prlowskie kompleksy). to kto będzie kupYWAŁ słodkie i krzepkie? no? no chłeptał kto bedzie? no kto!

  2. No i znów wpadłem do Was,troszkę czerwony z nieśmiałości. Myślę że jestem zupełnie normalny więc błagam,bez Pan.:) Dodam że Słodka Ania to nie ksywa brata a imię siostry-bardzo super siostry. Ja najmłodszy.:) Mam nadzieję że smak akceptujecie,wróciliśmy jakieś pięć lat temu do receptury sprzed dwudziestu lat,bez żadnego odchudzania no i dodaliśmy błonnik,a sól jest morska. A,jeszcze się pochwalę iż właśnie wjechały dodatkowo śliwki,gruszki i dynie-w occie.:) Pozdrawiam i dzięki.

  3. Wiedziona konsumenckim nosem, pobiegłam do sklepu, gdzie nabyłam i Krzepkiego, i Słodką.

    Do tej pory nie zwracałam na tę dwójkę uwagi, gdyż nazwa mnie nieco nakierowywała na inną konsumencką grupę docelową.

    Przyszedłszy do domu, przystąpiłam – wraz z nieletnią córką (smakoszką keczapów), do degustacji.

    Wrąbałyśmy po pół buteleczki każdego, niemal bez dodatków, zawzięcie kłócąc się o to, który lepszy.

    Mniam!

  4. Barbarello, Twoja rola spoleczna staje sie coraz wieksza. Teraz ‚Krzepki Radek’, wczesnie pan od kurczakow. No, no… Kreujesz konsumenckie postawy 🙂

    PS. Ciekawe, kiedy odezwa sie z Hiszpanii. W koncu tamtejsze jedzenie wychwalasz czesto, wiec jakis mily gest sie nalezy z ich strony 🙂

  5. Haha! Krzepki Radku, domyślam sie, że brat miał w rodzinie ksywkę Słodka Ania.
    Proszę wchodzić na rynek, spróbujemy i od dziś do wykonywania sztucznych krwotoków będzimy uzywać wyłącznie produktów Rybaka.

  6. Baśka,ty tam w jakichś Madrytach,a tu się okazało,że Pan Krzepki Radek do Ciebie osobiście:-)))))u la la Szanowna Pani takie rzeczy:-)

  7. Hej,hej. Proszę,tylko nie myślcie że to wygłup.Ketchup Krzepki Radek powstał jak miałem może trzy lata,nazwę dał mu mój Ojciec od mojego imienia… Tak,teraz z bratem prowadzimy firmę rodzinną Rybak i powoli wracamy na rynek. Mam nadzięje w nadchodzącym roku być już trochę dalej niż w mazowieckim,a dzięki Wam dostajemy skrzydeł. Wielkie,wielkie dzięki.;)

  8. No pamietam witaminke C w brazowym sloiczku z wacikiem, mniam,mniam. no a temperatura u nas w Hiszpanii odpowiednia,cieplutko…

  9. W materii keczupowej jestem ignorantem… Nazwy wymienione w poście brzmią zarąbiście. Coś czuje, że będą mi się dzisiaj śniły

  10. Byłam dziś niechcący i wyjątkow w P.i P. (przy okazji zakupów w I.) I zastanowiło mnie to, kiedy robienie zakupów tamże stanie się tak wstydliwe, jak kiedyś w Biedronce i Lidlu? Jest to chyba nieuniknione jako że trend jest obecnie odwrotny…

    No… w każdym razie bez czarnych okularów do P i P to już nie da rady.

  11. Ja! Ja! Ja kojarzę Słodką Anię i Radka Krzepkiego, ale ja mam swoje lata. A Ty skąd Aniu możesz to, dziecko, pamiętać, co?
    Elizabeth Loftus napisała ciekawą ksiażkę o tzw. fałszywych wspomnieniach, coś mi sie wydaje, że to jedno z takich wlaśnie.
    Ty nie mozesz tego ketchupu pamietać – za młodaś. No chiba, że obecnie jest jakieś wznowienie. :>

  12. Lola! Zupę octową to ja kochałam w dzieciństwie. Robiłam ja po kryjomu tak oto: do strzykawki wlewałam ocet, do tego sypałam tyle soli, ż ejuz sie nei rozpuszczała w całosci, a do tego pieprz ziołowy (trochę dla smaku) i powoli sobie tosączyłam,az usta miałam najpierw biale, a potem sine. Pyszszszota!
    i chyba po tej zupie octowej mamteraz krzywy kręgosłup, taks obie tłumaczę.
    Ale zupka pyszka, aż mi skóra cierpnie na samo wspomnienie…. :))) No a do tego móg być słoiczek witaminki C (Ci co pamietają Krzepkiego Radka i Słodką Anię kojarzą, ze witamina C bya wtedy w brązowych szklanych buteleczkach).

  13. Jestem kolejna, co nie znała Radka…
    Ale tak z innej beczki, to skończył mi się 4 season Mad Men i nie wiem od czego się teraz mam uzależnić. Nic mnie już chyba taak nie ucieszy ani nie ukopci.

    kod: Irkua – jednym pisana Espana innym Syberia

  14. Więc zatem toteż dlatego – za Hiszpanię ja też Cię nie pochwalam, Barbarello, oj, nie! Stanowczo! Ale i nie zazdroszczę. Niech Ci będzie… ciepło (no może nie do końca, bo tam mniej więcej na termometrze tyle co i u nas), ale bezśnieżnie w każdym razie niech Ci będzie.
    Rybaka Ci i u nas, w Wuelkape, nie uświadczysz, bo my tu całkiem blisko Pudliszki mamy, a i Kotlin niedaleko, choć te pierwsze rządzą zdecydowanie. Jednakże jest „Piotr i Paweł”. Co do serników różne Ci u nas przepisy krążą, nawet te spod samiuśkich Tater (czyt. spod Turbacza, co to z sernika ponoć słynie), ale najlepszy Ci do nich wszystkich bezsprzecznie jest ser w wiaderkach firmy „JANA”, twaróg sernikowy się nazywa, najlepiej w wersji waniliowej, pycha! Jeśli o mnie chodzi, w ogóle nie musiałby się piec na żadnym spodzie czy też bez, mogłabym go wcinać wprost z pudełka. I jak najbardziej jest on dla abnegatów. Od razu mówię – dostępny w „P. i P.” na przykład 🙂

  15. Pamiętam ten ketchup, z budek- przyczep z zapiekankami.Nie pamiętałam tylko,że nazywał się Krzepki Rysiek ;)Ale i tak wolałam buły nadziewane pieczarkami.Sprzedawali je u nas w barze Tekla :))))
    A tak z innej bajki,to w temacie napisów na samochodach znalazłam dziś to:
    „Baracudabus.pl” relacji Płock-Warszawa i rechotałam się z półgodziny.Jechała któraś? 😉

    kod: ewu(x)g – PRL rządzi dziś jak nic ;))

  16. A ja też chciałam napisać, że nie znam żadnego RADKA, a mieszkam tak z 35km od Ciebie, więc ta sama mniej więcej szerokość geograficzna, ale w sumie do Milanówka mam jeszcze bliżej, więc naprawdę nic mnie nie tłumaczy 😉

  17. No, Rybak był od zarania dziejów na Mazowszu. Zawsze wolałam „Krzepkiego Radka”. „Słodka Ania” była zbyt suitaśna;-) Niedawno, po latach, kupiłam „Radka”, bo pojawił się na półkach w Leclercu, żeby synalek poznał smak ulubionego ketchupu mamy, ale tenże nie przypominał już w ogóle „Radzia” z lat 80-tych. Teraz wolę jednak Heinza pikantnego, absolutnie i bezwględnie;-)

  18. …i to musi być czaderski smak, bo nasze serniki są z twarogu kwaskowego, a tamten jest słonawy. U Hiszpanów robią z ichniego świeżego sera, też słonawego, i to jest NIESAMOWITY smak, tarta de queso, o ile ktoś lubi połączenia typu słone paluszki z cocacolą.

  19. A z sernikiem to nowojorski, jako pochodzący z Nowego Jorku, jak sama nazwa wskazuje, jest robiony przez nowojorczan z serka Philadelphia. Zebra mówiła, że mają specjalny przepis, że na jedną Philadelphię jedno jajko.

  20. Muszę mieć tego Rybaka! U nas w warmińsko-mazurskiem króluje Włocławek i Pudliszki, ale jutro wyruszam na poszukiwania. Jako że do Rybaków mam sentyment, muszę spróbować Krzepkiego Radka 🙂

  21. Nie milczy, nie milczy, tylko pakuje starannie skompletowane outfity! (czytaj – koszule do dżinsów).

    Ocet bardzo lubię też. Do galaretek mięsnych tak tak, a chipsy z octem są moje ulubione. Ale w ketchupie mi nie pasuje i już! Doczytałam się, że Rybak jest z Milanówka, czyli ode mnie zza płota. U nas w sklepach jest od zawsze, ale np. w „Piotrze i Pawle” go widziałam.

  22. rybaka to ja znam tylko corke, ta od Walow Jagielonskich, a w kwestii sernikow uprasza sie uprzejmie podac przepis na sernik bez polskiego sera czy tam twarogu

  23. Jaki Krzepki Radkek”, jaka „Słodka Ania”? Czepiac sie juz nie bede dlaczego nie „Krzepka Ania”. Co mnie znuwu w zyciu ominelo? Tego Rybaka mi nie zal, bo ja ocet bardzo lubie. Jako dziecko gdy nam podawali ryby badz kurczaka w galarecie i z braku cytryny dawali ocet by to skropic, robilam sobie wtedy pyszna zupe octowa. Ale co z ta Ania i Radkiem? Moze jeszcze nie jest za pozno? Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy!

  24. Ja postawiłam na zimny. dwa razy robiłam, raz zgodnie z przepisem, drugi raz kobinowałam z proporcjami, żeby się dopasować do 450 ml śmietanki którą posiadałam w lodówce. za każdym razem wyszedł idealny. i też wyjątkowo dla abnegatów 😉
    http://mojewypieki.blox.pl/2007/03/Torcik-serowy-bez-pieczenia.html

    MojeWypieki jak widać rządzą! 🙂

    A Rybaka też nie znam. Ale w takim razie to stanowi świetny pomysł na prezent 😉 Najlepszy dla producenta, jakby tak mu podnieść sprzedaż, mimo że na święta to chrzan i ćwikła a nie keczup pojawiają się na stole…

  25. Terapia pierwsza klasa ;))
    W Wielkopolsce i na Opolszczyźnie Rybaka ani widu ani słychu 😉 I tej całej krzepkiej ferajny też nie.

  26. To ja też dodam sernik i też z Moich Wypieków, of course 🙂
    http://mojewypieki.blox.pl/2008/12/Sernik-tradycyjny.html

    Mój megasernikożerca go uwielbia, więc przepis sprawdzony wielokrotnie i zawsze z sukcesem. A jak mam dobry dzień, to na spód kładę herbatniki, ale tylko z Jutrzenki, żaden inny badziew nie ma prawa się petite beurre’ami nazywać 🙂

    No. To teraz mogę spokojnie udać się na poszukiwanie Rybaka i sprawdzić co on zacz, bo to chyba jakiś nietutejszy…

  27. chyba Cie trochę nienawidzę…..bardzo:-)bo patrzę przez okno,a tam pada śnieg, jego mać.Tylko że jest plus 3,więc piękne błotko doprawdy,szczególnie jak się ma białą Westi(psa znaczy,znaczy sukę:-)

  28. …. tu Sopot,
    po „Rybaku” ani śladu!
    u nas Włocławek od zawsze,
    Auć!
    dooobra, będę szukać!

    Ale wredna jesteś z tym wyjazdem wiesz?
    zostawić nas z myciem okien…

    kod: grzan(-iec)hihihi

  29. Dobra, ja się przyznam ;-( nigdy nie jadłam żadnego Rybaka. Ale już wyguglałam i będę szukać na okolicznych półkach. Nie lubię octu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*