O PODŁOŚCI ŁUCZNIKÓW I WĄSACH U KOBIET


Wstał o świcie, spakował kanapki (tymi ręcami!…) i zniknął na czternaście godzin. Kamień w wodę. Żaba w żołądku bociana. Nawet kręgi na wodzie się po nim nie rozchodziły. Kiedy wrócił, to miałam ochotę mu obciąć uszy i zrobić breloczek do kluczy. Nadal utrzymuje, że tak, strzelali nawet po zmroku i w razie czego koledzy potwierdzą.

(To znaczy, niekoniecznie USZY mi przyszły do głowy jako pierwsze do obcięcia, ale z tego co mi przyszło, to nie byłby ładny wisiorek do kluczy. Nawet Samanta z „Seksu w wielkim mieście” nie uważała tego za specjalnie ładne u facetów, a ona miała znacznie poszerzone granice tolerancji).

Tak, wiem, powinnam się cieszyć, że w ogóle wrócił, na dodatek trzeźwy i sam, a nie na przykład z czterema dziewczętami z sekcji „juniorki starsze”, krzycząc od progu „Kochanie, obiecałem w Związku Łuczniczym, że przenocujemy dziewczęta, a teraz zrób jakieś ładne koreczki i przystawki i przynieś nam na górę, będziemy wszyscy w wannie”.

Wobec powyższego oglądałam „Kobietę za ladą”. Jak ta Anna to robiła, że miała wąsy jak Mały Rycerz, a wszyscy mężczyźni natychmiast padali jej do stóp?… (Bioder też nie miała najmniejszych, a wicekierownik był gotów zostawić dla niej żonę – blond bestię!…). Natomiast socjalizm pokazany jest w tym serialu tak ujutnie, że aż mi się zatęskniło za pracą w takim miłym, ciepłym sklepie, w przyjemnych delikatesach. Gdzie jedynym problemem systemu był okresowy nadmiar sałatki włoskiej. A wszystkie ekspedientki prędzej czy później znalazły sobie mężów; wystarczyło odłożyć dla faceta cytrynę i już był jej.

Co mi się natomiast nie podoba, to przyjęcie za pewnik, że wszyscy mężowie zdradzają, ale o takiego zdradzającego męża trzeba walczyć pazurami i jak zechce wrócić, to przyjąć go pod dach z otwartymi ramionami i serwować co wieczór ciepły posiłek bez zbędnych komentarzy. No moi państwo, to już za grubymi nićmi szyte, nawet jak na czeski film.

Co natomiast kocham w czeskiej kinematografii tamtych lat, to fakt, że mieli oni siedmiu aktorów na krzyż. I proszę, oto kierownik delikatesów za chwilę zostaje w Arabeli zamieniony w jamnika! I to jest piękne. I se ne vrati. 

 

0 Replies to “O PODŁOŚCI ŁUCZNIKÓW I WĄSACH U KOBIET”

  1. Był taki jeden z bardzo płaska twarzą i brakiem górnej wargi, co uwiódł pielęgniarkę w nemocnicy, robił za przystojnego we wszystkich filmach. To było tajemnicze.

  2. A było sobie nie żałować i ciachnąć!:> Ostatecznie nie trzeba zaraz breloczków robić…
    No… i jak tu kobieta może być, zdrowa na nerwy, no jak?

  3. „… i w razie czego koledzy potwierdzą.” – pewnie, ze potwierdza, bo koledzy prawdziwi som…

    Friendship among Women:
    A woman didn’t come home one night. The next morning
    she told her husband that she had slept over at a
    friend’s house. The man called his wife’s 10 best
    friends. None of them knew anything about it.

    Friendship among Men:
    A man didn’t come home one night. The next morning he
    told his wife that he had slept over at a friend’s
    house. The woman called her husband’s 10 best friends.
    Eight confirmed that he had slept over, and two said he was still there.

  4. Swoją drogą to ciekawe, że z identyfikacją profesora Deptuły i byłej żony Marczyńskiego emigranci problemów nie mają…

  5. A w „Misiu” grali: profesor Deptuła, ciocia Stasia i była żona Andrzeja Marczyńskiego. Najmniej przez te 30 lat zmieniła się ciocia Stasia.

  6. Ze strony gazeta.pl
    Ciekawostką niech będzie fakt, że specjalnie do filmu zostały sprowadzone towary, które na tamte czasy nie były ogólnodostępne. W trakcie kręcenia filmu rzesze gapiów wpatrywały się w lady sklepowe z nadzieją na cud gospodarczy.

  7. Taaa… teraz jestem wręcz pewna, że faceci są z Marsa, bo gdyby byli skądkolwiek indziej, to droga do domu nie trwałaby tak długo.

  8. Hahahahaha, klamco!

    Barb, święta racja: przeżyliśmy już epokę (ha ha) Agnieszki Dygant, Anny Muchy, teraz jest Małgorzata Socha. Jeśli jakąś „artystkę” pominęłam, to sorry… Nie zapadają one aż tak w pamięć (no może przez ciągłe powtarzanie nazwiska na pudelku).

  9. Czeszki to piękne kobiety (krasne żeny) są. W zasadzie niezależnie od uwłosienia, jak i jego umiejscowienia w kontekście wargi. Moim zdaniem jeśli idzie o piękno kobiece, to w Europie z Czeszkami mogą rywalizować tylko Niemki i Angielki. A wracając do piękna samych Czeszek – nic też dziwnego nie ma w tym, że otoczony nim to właśnie czeski wieszcz Bohumil Hrabal dokonał był wiekopomnego podziału wszystkich kobiet na dwie kategorie: cycówy i dupiary.

  10. Jeśli wierzyć Sienkiewiczowi, niektórzy mężczyźni szaleją za takim bardziej owłosionym typem kobiet (w Bez Dogmatu Leon zachwcał się puszkiem na twarzy Anieli ;-))
    Mnie ominęła fascynacja Żeną (chyba ciut za mała byłam, uwielbiałam) za to Nikto ne je doma i Arabelę. A mina Blekota –należała do moich stałych numerów odstraszających ciotki.

  11. U nas moim zdaniem trochę inaczej z aktorami jest: jakas pani jest chwilowo popularna, więc gra WSZĘDZIE. W każdym filmie, serialu, rozrywkowym show, w dodatku wszędzie tę sama rolę (bo nic innego nie umie zagrać). Za pół roku inna pani jest bardziej popularna i tamta znika, a wypływa ta nowa. Tak bym to widziała.

  12. Baska, ratuj. potrzebuje literatury. wakacyjnej, nieambitej ale wciagajacej. tak na lezak + wino wiec nie trudnej. rzuc jakimis tytulami blagam.

  13. Może to być, nawet się układa w całość: rola była pisana dla eterycznej pięności / seksbomby, a dostała ją ta, która miała największe poparcie w Związkach i Radzie Zakładowej. I dlatego widz jest trochę skołowany powodzeniem Anny.

  14. a ty wiesz ze ta co grała ta za ladą, to była niezła bicz!? działaczka parti komunistycznej, człownkini komitetu centralnego, i wsadzała do pierdla politycznych aktórów oraz oskarżyła Josefa Kemra ( to ten lokator „Pod jednym dachem”) o kolaborację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*