O OKOLICZNOŚCIACH!!!!!!!!!


Przepraszam, że się nie odzywam, ale chodzi za mną kangur.

(A może to ja chodzę za kangurem?… Strasznie roztargniona jestem ostatnio)

Na niczym nie mogę się skupić, bo mi zimno i mokro. Nerwowo chodzę i  odkręcam gałki przy kaloryferach. Tik taki mam. Naprawdę cholery można dostać z pogoda w tym roku.

N. natomiast?… Spakował podręczna walizkę i fiuuu! Do Madrytu. Na dwa dni, no ale błagam! Tam jest dwadzieścia sześc stopni! „Co ty mi tu prasujesz, nie rozśmieszaj mnie, tam jest dwadzieścia sześc stopni” – tak mi powiedział i naprawdę, skoro po tym nie nadzial się PRZYPADKIEM plecami siedem razy na nóż, to ja go muszę bardzo kochać.

Siedzę i obmyślam, o co mu zrobić awanturę za karę, jak wróci. Bo awantura musi być, inaczej jeszcze sobie pomyśli, że mi już na nim nie zależy. Naprędce mam taki pomysł, że opieprzę go za skarpetki. Bo wstawiłam dziś pranie i to jest NIEMOŻLIWE, że nosi tylko jedną parę skarpetek dziennie. Nie Mo Żli We. Na pewno ma kochankę, której każe nosić swoje skarpetki i brudne przemyca do domu, żeby mnie upodlić. Siedzą później we dwoje w wannie pełnej piany, piją schłodzonego szampana i rechoczą z mojej naiwności. Innego rozwiązania nie widzę, musiałby być sześciokopytny, żeby samemu ich tyle brudzić. Chociaż może i jest, żona się przecież o wszystkim dowiaduje ostatnia.

But seriously, folks, czuję się od kilku dni jak w tym skeczu, w którym John Cleese przyszedł do sklepu z serem, żeby kupic kawałek sera, a tam nie było ani grama sera, tylko dziwni faceci, tańczący cos w rodzaju zorby. Okoliczności są wielce wkurwiające.

0 Replies to “O OKOLICZNOŚCIACH!!!!!!!!!”

  1. Ej.. 🙂 Na klarnet to ja nie znam :).

    Wszystko zalezy od okolicznosci dnia. Juz 10 lat tak stosuje różne chwyty i jakoś tam daje radę

  2. MASZ RACJE. 🙂 A moze znasz jeszcze pare chwytow „na klarnet”? Hm. Faceci ciagle cos mowia in minus o „solidarnosci jajnikow” a mnie sie wogole wydawalo ze czegos takiego nie ma ale widze ze sie mylilam. 🙂 I mnie sie to – kurde – podoba! I JESZCZE JAK! 🙂

  3. U mnie zadziałało! Szybciej niz myslałam, bo w 3 h. A wcześniej całe dwa tygodnie awanturowałam się, bez rezultatu, poza jednym – schudłam ze 2 kg. No ale… każdy przypadek jest inny, Barbarella zna swojego N.najlepiej, jednak … zaryzykowałabym z zimno-obłą. Myślę, że Oni zrobią wszystko, byle nie byc dla nas obojetnymi.
    Barbarello, biedna Ty, a nie pokłułaś sobie palców? 😉

  4. JA?
    Ja siedziałam w domu i przędłam!!!! A pańcio się rozbijał po knajpach i to sie nazywało, że robi ze big biznez.
    Nawet żuka z łazienki musiałam sama wywalic, o mało nie zemdlałam, fenk ju.

  5. ..jak to..? To nie bedzie nastepnego odcinka iberyjskich opowiesci? Nie napiszesz gdzie tym razem bylas co widzialas i co dobrego pilas i jadlas..? eeBuuu..! Ja..ja sie tak nie bawie..! =( ZNISZCZYLAS MI DZIECINSTWO. =>Wampirelciu? Ale jestes pewna ze to zadziala? Pytam bo mam wrazenie ze takiego potraktowania to my sie boimy a nie oni..wiesz- projekcja, te sprawy..

  6. Ale czy nie jest tak, że najlepsze awantury, te najbardziej klasyczne są po prostu za nic??? 🙂 Zaskakują i dezorientują i tym samym mają stuprocentowy efekt :))) Trzymam kciuki 🙂

  7. I jak sobie pomysle, ze dzis moga mnie we snie gonic wielkie skarpetki albo wanny, to naprawde prosze o umiar podczas dyskusji, ja mam wrazliwa wyobraznie :)))

  8. A mnie dzis sie snily stada kolorowych smokow o krotkich przednich lapach, malych skrzydlach, wiekich zadnich lapach i duzym brzuchu podpierajace sie ogonami, ktorym to smokom siegalam do kolana oraz ktore mnie i reszte ludzkosci w tym snie gonily. Przezylam.

    Ale chcialam grzecznie prosic o wstepna segregacje poruszanych tematow, bo mam dziwne podejrzenia, ze sen zostal zainspirowany zdjeciem kangura z linku podeslanego przez klamce, ktory zostal do tego zainspirowany wczorajsza notka 🙂

  9. Ostatnio w różnych miejscach znajduję skarpetki (pojedyńczo lub parami). Chyba muszę zastosować „kontrolną zjebkę” żeby odświeżyła się w tej męskiej mózgownicy instrukcja obsługi brudnych części odzienia

  10. Skarpetki zawsze były intrygującym problemem. U mnie jest pełno pojedynczych, ale zawsze po wypraniu i wysuszeniu. Nie wiem, na jakim etapie giną- prania czy suszenia?
    A mój kolega zwykł mawiać, że dla męża konieczna jest od czasu do czasu tzw. ,,kontrolna zjebka”. Czyli,że mus masz.

  11. Wygląda na to, że Ty na serio bierzesz pod uwagę, iż oni tam w tej wannie nic innego nie robią, tylko rozmawiają na Twój temat.

  12. taaa skarpetki to temat wieczny. Ja ostatnio odkryłam zachomikowane 6 par pojedynczych skarpet – a gdzie druga para? Zostawił mi chłop u klienta (klientki czy co)?

  13. Czytam Cię od dawna… i tylko to chciałam właściwie zakomunikować. Co byś nie czuła się podglądana.. No chyba, że lubisz 😉

  14. A może wywal wszystkie jego skarpetki.Wtedy policzysz ilość jego stóp.Ale ja przez dwie ostatnie soboty oglądam Obcego,więc może mi się tak wszystko kojarzy.I teraz mam dylemat,czy to co mi w klacie szuszczy,to kaszel,czy?…

  15. Ja to bym zrobiła zupełnie odwrotnie i wzięłabym go na tzw „zimno-obłą rybę”. Co znaczy, ze 1. on przyjeżdża, Ty sie cieszysz („przypadkowo” wygladasz jak z salonu), ale z roztargnieniem, bo właśnie musisz lecieć do.., i że „zaraz wracasz, no dosłownie za godzinkę ;)”, 2. Znajdujesz sobie zajęcie do późna i wracasz zadowolona, lekko skruszona, buziaczek (roztargniony)jak to u zimno-obłej ryby, 3. pytasz jak było i natychmiast (w roztargnieniu) zajmujesz sie czyms strasznie pasjonującym (internet, tv). Wtedy On , nie ma innej opcji, spanikowany od razu wpada na pomysł, ze Ci na nim przestało zależeć i że nie moze Cię wiecej samej zostawiac i już zawsze zabiera do Madrytu czy tam Wilna, wszędzie! I masz ciepło 26 stopni a nie jakies kurka opady. No!

  16. I znów wraca nam historia globalnego ocieplenia i suszy itd. Ostatnio tak się ociepliło, że hohoho. Wszyscy z tego upału mokrzy łażą.

    A my coraz częściej ostatnimi dniami zastanawiamy się jak najlepiej wykorzystać to nasze pole ryżowe, w które to zamienił się trawnik. Ciekawa jestem gdzie można kupić sadzonki ryżu, bo małe chińskie rączki na pewno się w Polsce znajdą. I nie mieszkam na południu Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*