JUŻ CHYBA WIEM!

WLasnie wróciłam z jednego zebrania i lece na nastepne (wiecie co robimy tu w administracji publicznej na takich spotkaniach? Bierzemy duzy worek pełen pieniędzy podatników, rozsypujemy je na podłodze i tarzamy się w nich. Pieniądze są twarde i niewygodne i po godzinie bola mnie plecy). I OLŚNIŁO MNIE!

Już wiem dlaczego jestem nienormalna, wszędzie widzę psychopatów i zaczytuję się w kryminałach i opowieściach o seryjnych mordercach!

JAK BYŁAM MAŁA, to o taką piosenke mi śpiewano:

„Raz piesek wpadł do kuchni
I porwal mięsa ćwierć
I jeden kucharz głupi
Zarąbał go na śmierć!
A drugi kucharz, mądry,
Co nad nim litośc miał,
Postawił mu nagrobek
I taki napis dał:
Raz piesek wpadł do kuchni i porwał mięsa ćwierć…”

NIE TAM LULI LULI ŚPIJ KOCHANIE, tylko piesek w kuchni ząrabany. TAK?
No.

To lece dalej.

0 Replies to “JUŻ CHYBA WIEM!”

  1. A propos pieseczka co pojechał do boru, czy ktoś pamięta drugą zwrotkę ? Tak, tak, na pewno była druga zwrotka – pamiętam że tam było jeszcze: ” Miałeś czas rąbać las, choćby i w sobotę, a teraz pieseczku …” i tu niestety nie pamiętam ostatniego wersu. babcia mi to śpiewała jak miałem 6 lat 🙂

  2. Trupkiem sobie być
    to ci jest przygoda
    w trumnie sobie gnić,
    kiedy jest pogoda.
    Inni muszą żyć,
    a ja sobie mogę gnić!
    Sibą sibą
    tralalala

  3. pojechał pieseczek w niedzielę do boru
    powrócił niebawem całkiem bez humoru
    siekierkę mu wzięto, ogonek obcięto
    pamiętaj pieseczku, ze w niedzielę święto!

  4. hehe Tata mi śpiewał tę piosenkę mam do niej bardzo duży sentyment 🙂
    i jeszcze: „hej bujała się ciotka na drzwiach od wychodka” – tylko tę jedną linijkę – czy ktoś WIE co było dalej?? nurtuje mnie to od dzieciństwa… i jeszcze „jedna baba drugiej babie wsadziła do… nosa grabie” (to chyba wersja a usum delphini). Ale najlepsza była i tak piosenka, której nauczyli as w zuchach (tja, harcerstwo…):
    „Zajączek zajączek bez nóżek i bez rączek
    a za nim idzie piesek i niesie garść pinesek
    a za nim idzie kotek i niesie wielki młotek
    a za nim idzie kurka i niesie kawał sznurka
    a po chwili na gałęzi…
    zajączek cicho rzęzi
    jucha mu płynie z ucha
    młotek wystaje z brzucha
    ale się śmieje hahaha
    bo główkę jeszcze ma!”

    Makabra, co nie?? 🙂

  5. Jest noc
    godzina wtóra
    diabli rozpoczęli harce
    więc ja wstaję, biorę świecę obchodzę zamek
    i nic
    bo jest noc,
    godzina wtóra … :-))

  6. Siedzi baba na cmentarzu,
    trzyma nogi w kałamarzu.
    Przyszedł duch,
    babę w brzuch,
    baba fik,
    a duch znikł.

    Wszystkie duchy poznikały
    tylko jeden został mały
    a ten mały, co pozostał,
    od tej baby w gębę dostał.

  7. a ja słyszałam taki oto poemat:
    na cmentarzu w Nowym Jorku
    lezał sobie stary trup…
    przyszedł młody, sciągnął gacie
    i mu nasrał wprost na grób.

    coś tam jeszcze było takiego: „mam cie w dupie stary trupie” ale juz nie pamietam co było dalej 🙂
    jak ktoś zna – to proszę o pomoc!

  8. u mnie było tylko w wersji hardcore:

    wpadł pies do JATKI;)
    a drugi kucharz miał dobre serce;)

    a o słupku było bez słonika tylko:

    siedziałaaaaaaaa na słupkuuuuuu
    na lewyyyyyyym półdupkuuuuu…

    wersja feministyczna znaczy się, nie jakieś tam słoniki!

  9. ja Lokatorowi śpiewam:

    siedzi słoń na słupku
    na prawym półdupku
    a lewy półdupek
    zwisa mu za słupek

    hop siup zmiana dup

    siedzi słoń na słupku
    na lewym półdupku…

    itp itd

  10. spoko. ja nie chciałam jeść bez opowieści: o pani co wpadła do szybu windy, o panu co się rzucił pod pociąg, czy o dzielnym strażaku, który spłonął. mogłam słuchać tego samego w kółko.

  11. Mnie oprócz tej piosenki, mama opowiadała bajkę o Królestwie-lulestwie gdzie urządzano polowanie na dzikiego zwierza. Mama szczególnie lubowała się w opisie kopania wielkiego dołu, zaostrzonych kijach wbitych w jedo dno i czym dworzanie rzucali w dzikiego zwierza co by go ubić. Teraz sobie to przypomniałam i uświadomiłam, że moja rodzicielka to psychopatka!!!

  12. generalnie kiedyś to było muzycznie dużo horroru, może stąd dziś tyle dewjacjonistów (jak mawiał Pan Jeremi P.): stary niedźwiedź mocno śpi; córka grabarza; czarny chleb i czarna kawa ; starym drutem kolczastym, zardzewiałym i tępym …itd. w tym tonie i treści

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*