JAK BARDZO NIENAWIDZE TEGO PSYCHICZNIE CHOREGO MIASTA

…to się nie da opisać.
Warszawe trzeba ZAORAĆ i zacząć od początku.
Albo nie.
ZAORAĆ, posypać solą i zasiać pokrzywy, żeby NIKT NIGDY WIECEJ nie zaczął tu budowac miasta. NEVER.

JAKIEŻ TO ZNAMIENNE, ze pierwszy król, który przeniosł się do Warszawy, był chory na syfilis. I cały jego dwór.

Gdyby w jakimkolwiek innym mieście nagromadziło się tyle cwaniactwa, głupoty i złodziejstwa, co w Warszawie, to by się po prostu rozleciało.

Aaaaaaaaa STRASZNIE jestem od rana wkurwiona. S T R A S Z N I E.

0 Replies to “JAK BARDZO NIENAWIDZE TEGO PSYCHICZNIE CHOREGO MIASTA”

  1. No dobra, OK, dzięki. 😉 Ja mam tylko wrażenie, ze wszystko co jem, to chemia, więc już idę za swoim apetytem.

  2. ależ to nie chodzi o to że miałaś ochotę na truskawki, ja tylko z troski o Ciebie odradzam Ci te majowe, kiedyś widziałam jak w ciągu tygodnia – deszczowego tygodnia, wyrosly piękne czerwone ogromne truskawki… codziennie je posypywano chemią. Im ładniejsze te wczesne truskawki, tym mniej zdrowe.

  3. Saska Kępa podobała mi się iles lat temu, pełno staruszków, staruszki elegancko ubrane drobiące, w eleganckich bucikach i kapeluszach, w starym ogrodzie powóz pamiętający młodość mieszkanki domu, ogródki, kwitnące magnolie, Agnieszka, spokój. Teraz jakoś szpanersko. Ale lubię isć Francuską,a jeszcze bardziej bocznymi uliczkami, lubię Skaryszewski, jak dzieci moje biegają pod wierzbą, zjeść ciasta z Misianki, no i jeszcze parę tam takich. No i jest tropchę mniej anonimowo, niż gdzie indziej. 😉
    P.S. Bardzo się kajam, że miałam kaprys, czyli apetyt na truskawki w maju, niedoczekanie, winnam sobie była kupić mrożone. Chłe chłe.

  4. Ejjjj, no jeszcze Żoliborz, pieprzony Żoliborz zachować, co? Ze względu na Niemena chociaż, co? I Plac Słoneczny – jedno z najładniejszych miejsc w Wawie :))

  5. Nie mogłaś poczekać z nową nową notką?
    Doszlibyśmy z komentarzami do setki…
    I jak ładna subiektywan mapa warszawy by powstała…

  6. No taaa, i co jeszcze!
    Dac wam palec, to cała ręke zeżrą od razu!
    Zaraz sie okaże, ze z całej Warszawy wolno mi zburzyć tylko ten wieżowiec na rogu Marszałkowskiej, co go od 10 lat maja rozebrać.

    Prosze cie młoda.
    BOLA MNIE GNATY a musze dziś kupic jakas wypiardowa kiecke, tak?… Wiec mnie nie denerwuj dodatkowo.

  7. Ty, Baska zostaw jeszcze Kolonie Staszica, bo ladna, i moj Rakowiec, co? Bo gdzie ja sie podzieje?

    A Saska, to chyba BYLA kiedys eksluzywna, bo teraz to rzadzi tam Stadion i sprzedajacy na stadionie, ktorzy namietnie kupija mieszkania blisko pracy :))))

    Ale ciasta z misianki rzadza, to fakt 🙂

  8. A ja bede miala za parę chwil wlasne maliny, a troche pozniej – wlasne borówki.
    Jak ich nie wpierniczy zielonoskrzydła fauna w tzw. międzyczasie.

    DOBRA!… Niech wam będzie. Saska zostaje, ale tylko z powodu Agnieszki.
    Moze jeszcze sentymentalnie MDM bym zostawiła z uwagi na Wiecha. ALE RESZTA POD ŁOPATĘ!

  9. bo saska kepa daje sie smakować :)jest zielona, pachnąca dobrą kawą i herbatą, tortami z misianki , węgierskim gulaszem i szumi piosenkami agnieszki … i nie sadzi się na ekskluzyw w stylu mariny 🙂

  10. Zawsze zastanawiałem się czemu Saska Kępa cieszy się taką popularnością. Ja osobiście nic szczególnego w niej nie widze. Nie że mam coś przeciwko niej…
    Może ktoś z mieszkańców Saskiej mnie oświeci…
    Dlaczego Saska jest taka „eksluzywna”? Ceny m2 są tam astronomiczne…

  11. Proszę posolić Saską Kępę. Wczoraj usiłowałam po pracy kupić truskawki i nigdzie ich nie mogłam znaleźć. Dopiero dzisiaj, ale dzisiaj nie miałam ochoty na truskawki.
    P. S. Od pokoleń moja rodzina jest w Wwie, ale czuję się tu, jak przyjezdna. Ciekawe dlaczego? 😉

  12. E, tam zrobic getto dla czarnych bmw? Nie mozna wykorzystac cudnej Mariny, skoro juz stoi? Po co budowac nastepne?

    Chociaz, jak mniemam, tam sie popwrowadzaja prezni kreatywni, a od takich tez sie lepiej z daleka trzymac :)))))

  13. zgadzam się z benią co do saskiej kępy. i pozdrawiam ciekawskiego przez trasę 😉

    a! i myślę, że z tymi gettami to jednak nie jest taki zły pomysł. np. ci, co się zabarykadowali w marinie generalnie np. powinni płacić za możliwość wyjazdu na miasto i pooglądanie prawdziwego życia. co wy na to?

  14. baśka – jeśli pędzisz bimber pamiętaj: – z buraków należy w pierwszej kolejności ściągnąć dresy

    może zatem posampierw ich spożytkować, a dopiru potem zaspawać?

  15. „Tym bardziej, jesli nie mówi, to podstawowe zasady higieny sa takie, zeby sie przedstawic” – nie bardzo rozumiem? tzn. co? jakie dane nalezy podac zanim sie wykona wpis tutaj?
    zreszta, juz niewazne.
    przeprosilam i na tym zakoncze.

  16. Baśka. Ja tutaj bardzo staram się udawać, że pilnie pracuję. A przez ciebie mam oplutego laptopa. Uprzedzaj na przyszłość o takich newsach…

  17. Ale ja bym sie czuła o wiele bezpieczniej na drodze, jakby to towarzystwo w czarnych BMW pozamykac. Naprawdę.
    OGRODZIĆ.
    ZASPAWAĆ.
    NIE PODAWAĆ BANANÓW PRZEZ PŁOT.

    PS. Wiecie, ze z okazji Wizyty przyspawali studzienki kanalizacyjne?… Zeby narod NAPRAWDE nie miał któredy zwiać…

  18. nie!!! błagam, żadnym murów , krat , szlabanów i ogrodzeń w tym mieście. zidiocenie w tym temacie przekroczyło wszelkie normy. jeszcze troche a sami ludzie będą chodzili w klatkach na maxikanarki:( sól na ogrodzenia, mury i bramy !!! i na most toruński 🙂

  19. A to jest dla mnie cud nad Wisłą, planowanie przestrzenne.
    JAK TO MOZLIWE zeby pierdolnąć tyle nowych osiedli
    tyle nowych parków przemysłowych
    tyle nowych centrów handlowych
    I ANI CENTYMETRA NOWEJ DROGI?…
    W ogole NIE ZATROSZCZYC SIE o przepustowość komunikacji przy tym wszystkim?…

    Mam nadzieje, ze wszystkim prezydentom Warszawy po 1989 roku uschna i odpadna jajka.

  20. Mam pomysł.
    Teraz wiekszość nowych osiedli są OGRODZONE i STRZEŻONE.
    Wiem, wiem, wiem!…
    Zróbmy im GETTO. Ogrodzone i strzeżone. Może być strzeżone przez uzbrojonych wartowników z psami. Jako ogrodzenie proponuję mur. Tak z 4 metry wysoki.
    Teraz tylko trzeba by się zastanowić co ogrodzić…
    (Mokotów?)

  21. Sie chcieli i sie ogrodzieli. Walneli sobie ponad 20 ha getto w srodku miasta i sie ciesza, ze to tak fajnie. Nie no zajebiscie. Normalnie bomba.

  22. Oprocz tego, ze sie tam czuje jak w malej miescinie, to nie. Raczej sie nad tym nie zastanawiam, ze Ochota to to, Mokotow to tamto. W Mokotowie wkurwia mnie tylko Marina Mokotow. Bo Zwirki i bez tego jest zapchana. A ja niestety dojazd do domu mam albo przez Zwirki, albo przez Grojecka. Nie wiem, ktore bagno lepsze.

  23. No to ja mieszkam na Ochocie. Malo tego mam tam melduniek od 20 lat. To co jestem bogata/biedna/chora umyslowo? 😉 Co oznacza mieszkanie na Ochocie?

  24. Czy obsada zakładów Ursus i FSO Żerań to nie aby nie jest The essence of Warsaw?
    Sól tej ziemi?
    Ja wiem, że to brzmi jak bluźnierstwo…
    (napuścić ich na Mokotów, hehehe)

  25. Swego czasu miałem okazję jeździć z Legionowa do Gdańskiego. PKP.
    Razem z tym tłumem co pracował w FSO Żerań.
    To dopieło był hardcore.
    Aż mnie wzdryga na samo wspomnienie.

  26. proszę z solanki wykluczyć saskę kępę! a mokotów faktycznie solić – wczoraj próbowałam chłe chłe wydostać sie spod galerii @#$%^&* !!!!!!, – mokotów solić jak najbardziej:)
    przy okazji przypominam mieszkańcom oraz uzytkownikom stolicy o piątkowej ścisłej prohibicji 🙂

  27. Namolny? Foch…
    Na Mokotowie mieszkają ci nowowarszawscy co mają kasę.
    Ci co jej nie mają mieszkają na Tarchominie.
    Na mokotowie w ogole jest trendy. Spojrz po cenach nieruchomości.
    Ciekawski z Gocławia (poprzednio Bielany)

  28. Matko, ale co z tym Mokotowem? Ja nie mieszkam na zadnym Mokotowie (dolnym czy gornym) :))))

    A ciekawski jest wyjatkowo namolny. Co to, ankieta? Czy jak?

  29. Tym bardziej, jesli nie mówi, to podstawowe zasady higieny sa takie, zeby sie przedstawic.

    Nie mam metra pod nos ale gdybym sie spodziewała TAKIEGO sajgonu, to pewnie, ze bym się przesiadła na kom. publiczną… Chociaż, nie dalej jak wczxoraj wisiałam sobie w kolejce podmiejskiej mając na plecach sympatyczną niewiastę pachnąca kulkami na mole, za która jednakowoż zatesknilam, gdy jej miejsce zajął wąsaty obywatel w dzinsowej kurtce, niepranej od przedwojny… Sam mył sie w okolicach Wielkiej Nocy, a i to nie sądzę, ze tegorocznej.

  30. podpis, choćby nieczytelny, to materiał dla grafologa
    ale anonim to już chyba tylko dla IPN-u 😉

    w sumie drobna, ale jednak różnica

  31. Tą solą to Krataginę posypali.
    Życiowo mnie z Warszawy pod Łódź rzuciło, ale bywam. I jak minie wkurzą korki to sobie oglądam stare komedie, np. „Nie lubię poniedziałku” ale wtedy było luźno! 🙂

  32. A gdzieś tam w okolicy metro nie jeździ?
    Ursynów, Kabaty… tak to chyba te okolice…
    Metrem do pracy pod sam nos, nes pa?
    A może metro też przez wiadukt?
    No chyba, że ty z plebsem nie jeździsz. Samochodem ino…
    No wtedy za luksus trzeba płacić.
    hie hie…

  33. nie mam jak najgorszych intencji, a wlasciwie zadnych intencji nie mam.
    p.s. czy moj podpis Ci cos mowi? watpie, dlatego go pominelam ostatnio. ale przepraszam.

  34. Nie, nie mieszkam na Tarchominie. Jakbym miala codziennie te trase pokonywac, to chyba bym umarla na nerwy. Ale mam dentystke na Tarchominie.
    Ja sobie pracuje i mieszkam na jednej dzielnicy. I bardzo to sobie chwale. I moze dlatego warszawe lubie 🙂

  35. spoko, byle do czwartku/piątku, jak przyjedzie B16 i to miasto zostanie całkowicie sparaliżowane. wówczas docenimy, że na co dzień nie jest jeszcze tak źle 😉

    mów lepiej co Ci zrobili. i kto? weźmiem P. i chłopaków z Gdyni… 😉

  36. pani koleżanko – zaorać, wysypać wapnem, przejechać kultywatorem i dopiero posolić; przed zaoraniem rzeczywiście otoczyć, ale nie drutem kolczastym, tylko murem chińskim, otworzyć jedną bramkę i nią wypuścić tę resztkę normalnych rodaków, co się w sztolnycy po kątach kryje
    a całą resztę wraz z glebą zaorać po prostu

    koprzywy będą miały szanse większe ;o))))) tyle nawozu ;o))))))

  37. nie mam jak najgorszych intencji, a wlasciwie zadnych intencji nie mam.
    p.s. czy moj podpis Ci cos mowi? watpie, dlatego go pominelam ostatnio. ale przepraszam.

  38. Z ta sola to jakis patent z którejs bajki – pamietacie taka grubą knigę, bodajże „Klechdy polskie”, tam w co drugiej bajce były strzygi, upiory, diabły, nieboszczyki… Uwielbiałam te ksiązkę – no wiec, tam cos było o jakiejś ziemi przeklętej, co na nia wysypali sól i wyrosły pokrzywy. Chyba. Tak mi się cóś widzi.

  39. Nie, kochanie, Zebra mieszka w absolutnym centrum Warszawy.

    Oraz apropos przyjezdnego bydła – no tez pudło, obie jestesmy warszawiankami z urodzenia… choc nie ma czym sie chwalic specjalnie.

    Jeszcze jakas zyczliwa duszyczka ma sie ochote wypowiedziec?…

  40. Heheh, ja lubie Warszawe. Dopoki nie musze jechac na Tarchomin w godzinach szczytu i poki jakis debil nie probuje mnie zepchnac z estakady, bo JEMU SIE SPIESZY.

  41. Tylko zanim zaczniemy siać pokrzywy na zaoranym to wypada miasto otoczyć drutem kolczastym i nikogo nie wypuszczac… bo sie rozpelznie

  42. oddychaj gleboko, mysl pozytywnie i niedenerwuj sie tak to szkodzi na urode i zeby:) pozdrawiam goraco aczkolwiek cos w tym jest co napisalas o naszej kochanej stolicy … i bardzo ale to bardzo dobry pomysl z tymi pokrzywami moze tak sobie mysle czyby niewykorzystac tego chwytu na swojej sasiadzce ;)hihihi pomysle pomysle

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*