TAKA DZIS JESTEM SENTYMENTALNA

(ze mogłabym sprzedawać łzy)

Chyba wiem, dlaczego – otoz, dlatego, ze musze usiąść na dupie i skończyć rozdłubany raport (bardzo bolesne, bardzo).

Czytam od wczoraj „Łososia zwątpienia” i nie mogę zrozumiec, dlaczego dopiero teraz. Kupiłam te książkę bardzo, bardzo dawno temu i leżała na kupie książek „do przeczytania” (tak, mam w domu taka sterte, na której klade świeżo zakupione książki, i jak mi się zmniejszy do wysokości pol metra, to podejmuje dzialania interwencyjne, w postaci zamowienia w Merlinie). I wyciągnęłam ja wczoraj. Czytam i ryczę (może to klimakterium, bo te opowiastki są w sumie zabawne, ale jakies takie nastrojowe). Najpierw się popłakałam przy Beatlesach, a pozniej przy dwóch sukach.

I taka jest nowa piosenka „Nine milion bicycles in Beijing” – co to pan Marek się z niej nabija i mowi, ze to hongkongskie country. No więc ona tez mnie rozklada na łopatki (emocjonalne).

W sumie należy mieć nadzieje ze to front atmosferyczny i ze mi tak nie zostanie.

SPOKOJ NAD TĄ TRUMNĄ!

Iiizi, iiizi!…
Kochaaaaani!
No chyba NIKT naprawde nie myślał, ze wygramy z Angolami, prawda? Nie, no bez jaj.

Ja bym się np. na serio zdenerwowała, jakbyśmy wygrali. Bo wiecie, tyle teraz proroctw o rychłym końcu świata – Nostradamus, huragany, powodzie, ptasia grypa, w dodatku zbezcześciliśmy kometę…. Jakby jeszcze na dodatek NASI WYGRALI Z ANGLIĄ to już naprawde, NAPRAWDE nic nie pozostaje, tylko spakowac książeczkę do nabożeństwa i usadowić się na jakiejś nieźle umieszczonej ławeczce, żeby mieć dobry widok na Sąd Ostateczny (a szczerze powiem, ze byłabym żywo zainteresowana wyrokami dla paru osób, w tym np. mistera Kulczyka).

Natomiast drogie panie, po wczorajszym seansie Sex & City (tak, tak, oglądam wytrwale, zbliżam się do zakończenia drugiego sezonu, mąż mi troche przeszkadza, wtryniając w DVD a to „Total Recall”, a to „Screamers”, ale ja się nie daje)… Czy zauwazylyzcie, moje drogie, w odcinku o seksie tantrycznym (poszly na szkolenie z seksu tantrycznego po tym, jak ten chirurg ortopeda usnął na Charlotte W TRAKCIE) – KTO zagrał specjalistke od seksu tantrycznego?…

Kto robił za manhattańską wyrocznię w tym zakresie?…

NASZA ELKA CZYŻEWSKA! Oto, kto!

I niech mi ktos powie, ze Polakow w swiecie nie doceniają! W zamian za cenny wkład merytoryczny, polskie kobiety powinny mieć 50… powiedzmy – 70% zniżkę na zakup serialu!

Na zakończenie – kwiz: Zgadnijcie, Kto i Czym Napierdala w Sciane Pod Moim Oknem. Od rana.

KOLEJNY NIEZŁY SKANDAL

No i ZNOWU wpadlam na trop afery – tym razem międzygalaktycznej.
(Tak – niech mnie częściej wywożą na konferencje, to mniej będę myślała o głupotach).

Wiec odkryłam, CO TO TAK NAPRAWDE SĄ TELETUBISIE.
Gadamy z kolegą – ja, ze Teletubisie to schiza, wymysł jakiegoś niezłego perwersa, mogą się przysnic w najgorszych koszmarach sennych, w ogole boje się Teletubisiow.
On – ze absolutnie nie mam racji; Teletubisie to wynik złozonej analizy psychologicznej mózgu dwulatka, którego swiat jest miekki, puszysty, w kolorach podstawowych, i chodzi o dużo przytulania. A ja patrze na Teletubisie wykrzywionym, patologicznym mózgiem trzydziestolatki i dlatego zamiast radości i ciepla widze narzędzia szatana.

Po kolejnym kieliszku wina dotarla do mnie straszliwa prawda.
TELETUBISIE to nic innego jak agenci OBCYCH!… Tych samych Obcych – Kosmitów, którzy hoduja sobie ludzi na paszę…

No bo HALO! Mojego pokolenia, pokolenia wychowanego na „OBCYM DECYDUJĄCE STARCIE”, na „Ósmym pasażerze Nostromo” i „Predatorze” to już nikt nie oszuka – nie, nie, nie! – ale MLODE, NAIWNE DZIECI?…
Dzieci, które chłoną poglądy jak gąbka i to w nich zostaje na cale zycie?…

Dzieci, od maleńkości indoktrynowane przez WIELKIE GĄBCZASTE STWORY w dziwnych kolorach?… Dzieci, które na cale zycie zapamiętają lekcje „PRZYTUL ALIENA”?…

Dzieci, które ufnie uwierzą Teletubisiom, żeby za kilka lat, dobrowolnie i bez walki poddac się kosmicznym najeźdźcom, którzy przyjadą zebrać ubezwłasnowolnioną generację JAK ZBOŻE?… I będą produkowac koncentraty mięsne z ludzi i serwowac nas przypieczonych na grzankach!…

Blagam Was, rodzice – pokazcie dzieciom ZAŁOGĘ DŻI i inne poglądowe seriale – nie dajmy się wmanewrować w sianokosy dla kosmitów – niech widzą świat we właściwych proporcjach i wiedzą odruchowo, żejeśli czemus cieknie z ryja śluz, a skaleczenie bucha kwasem – to nie należy tego PRZYTULAC, żeby nie wiem jak śpiewało „LA LA” i przebierało się w gąbczaste kombinezony!!!

I tak oto odkrylam kolejna prawde i zaprawde powiadam, nie jest to ostatnia prawda w tym tygodniu, albowiem jutro wybieram się na kolejna konferencje, przyjrzec się bliżej zjawiskom wpływającym na nasze zycie.

ZMECZONY PONIEDZIALEK

Posadzilam kretu jakies 200 tulipanów. Niech ma!… Niech zna moje dobre serce.

Acz chwilowo kret zawiesil dzialalność rozrywkową. Ćśśś… zeby nie wywolac wilka z lasu (kreta z jamy)…

W kazdym razie, dzis nie moge ruszyc ani reka, ani nogą przez te je… lerne tulipany – I NIECH MI KTORYS NIE WYROSNIE!… Nogi z dupy powyrywam.

Z S&C na prowadzenie wysuwa się tekst Biga do Carrie „No wiec POWIEDZ MI, co powinienem powiedziec, i w ten sposób zaoszczędzimy godzinę”.

Tez jestem za zaoszczędzaniem godzin w związkach. Tylko ostroznie z mowieniem mężom, ze niedobrze jeżdzą samochodem – obrażają się wtedy.

KROTKIE PODSUMOWANIE NA KONIEC TYGODNIA

Pan z Młotem: JEST.
Jest, a nawet się rozmnożył (ciekawe, czy tez przez gwałt, jak krety).
Jest ich kilku, oprócz młota pneumatycznego maja caaaaaaały wielki zestaw roznych Narzędzi Wydających Dźwięki i jak dzien długi zasuwaja pod moim oknem. Sądząc z postępu prac, nie jest to przekop do Australii, a szeroki na 3 metry i głęboki na jakies półtora PODŁUŻNY RÓW – najwyraźniej jakas nacja wynegocjowała, że Polska im zrobi KORYTARZ i Polska robi (pod moim oknem). No, chyba ze jest to korytarz ekologiczny dla np. ŻAB. Albo kaczek. Albo krokodyli.

Kret: JEST.
Spodobalo mu się na trawniku N. i nie zamierza się poddać bez walki.
Babcia nam wczoraj powiedziala, ze starym ludowym sposobem na kreta jest umieszczenie w kopcach GŁÓW ŚLEDZI.
Z kolei, z Zebrą jakis czas temu rozważałyśmy podrzucenie kreciego trupa (akurat Fuga znalazla taki rarytasik i zastanawiałyśmy się, jak by go najkorzystniej spożytkować) z kartką na szyi „TY BĘDZIESZ NASTEPNY”, tylko czy on, bidula, się tam po ciemku doczyta?…
Może zatem najpierw te śledzie (głowy śledzi to chyba jakas mafijna praktyka?… Głowa konia to wiem, ale co oznacza GLOWA ŚLEDZIA?…).

Aha – szanowne panie – w Terranovie rzucili urocze sweterki.
To czirs. Ide popracowac, a jutro od rana… Ech, sadzenie tulipanów…

O PRAWDZIWYM OBLICZU SWIATA

Swiat jest PODŁY.
Generalnie stara się to ukryc – pitu pitu, piękne słoneczko w połowie października, generalnie wyprzedaz w IKEA i kup pan cegłe. Ale o nie, nie nie – NIE DAJMY SIĘ OMAMIC.
Swiat jest podły, a ludzie zwłaszcza.

Na przykład kiedys lubiłam informatyków, a nawet się w jednym kochałam, Hanka świadkiem, bo zawiozłam jej do akceptacji. A teraz co?… A TERAZ BYM WYBIŁA TO SOBACZE NASIENIE CO DO NOGI. Nie ma dnia, żeby mi nie podrzucili jakiegos syfa.

Świat to miejsce, gdzie człowiek trzyma ręke w tyłku Pankracego.
Świat to miejsce, w którym małe puchate KRECIKI ważace 100 gram – tyle, co kieliszek wódki – rozmnażaja się poprzez GWAŁT.
Świat to miejsce, gdzie gwiazdą jest Michał Wiśniewski i jego żona Mandaryna.

Nie wiem, czy mogliśmy trafić gorzej.

PS. Nie, nie mam doła – tak mnie ogólnie natchnęło na motywach kolejnego pisma w dzisiejszej teczce. Psoko.

MŁOT, SPISEK I KRET – CIAG DALSZY

Przychodzę do pracy, sprawdzam: jest?… JEST!… Centralnie pod moim oknem. JEST. ON I JEGO MŁOT. Zwarty i gotowy, żeby caly dzień rabać.

No wiec, to jest NIEMOŻLIWE, żeby to był zwykły, popularny przypadek robotnika fizycznego z młotem pneumatycznym. NIE MOZ LI WE.
Po pierwsze – stanowczo ZBYT punktualnie przychodzi, ZBYT długo i ZBYT solidnie pracuje.
Po drugie – nie wiem, co on może robic przez tyle czasu. Bo nawet, jeśli mialby klasc chodnik z polerowanego ircha marmuru, kazda płytke o wymiarach 1×1 cm, intarsjowana miedzianymi zylkami, TO JUŻ DAWNO BY SKOŃCZYŁ.

Wiec mam takie podejrzenie, ze to służby specjalne drążą pod moim oknem alternatywę dla rurociągu gazowego przez Bałtyk.
Po prostu, postanowili się chłopaki przekopac do Australii i ciągnąć stamtąd ropę, w ramach dywersyfikacji źródeł energii.
Zasmuca mnie fakt, ze zajmie im to jeszcze kilka ładnych miesięcy – chociaż może przestanie być aż takie upierdliwe, jak się już wgryzą w ziemię na jakiej kilkadziesiąt metrów.
NA RAZIE IDZIE IM OPORNIE.
Powinnam czuc się zaszczycona, ze wybrali akurat MOJE OKNO – pewnie nie podejrzewali, ze nie dosc, ze się wszystkiego DOMYSLE, to jeszcze to roztrąbię na blogu.

Jeśli chodzi o kreta, to byliśmy w Leroyu.
Na specjalnym stoisku z morderczymi preparatami, służącymi np. do przepędzania ślimaków (Jaa!… Już widze te PĘDZĄCE ŚLIMAKI, zwiewające, az się za nimi KURZY, po wysypaniu tego świństwa – „Zeneeek!… Aleeeeeee mozeeeeeeeee bysmyyy wzieeeeeeli na drogeeeeeee kawaleeeeeek salatyyyyy” – „Nieeee ma czaaaasu, staryyyyy, musimyyyyy wiaaaaaać!”), albo mrówek faraona (dzwonek do drzwi – „Dzień dobry. Nazywam się Ramzes – z TYCH Ramzesów – podobno są u pani moje mrówki?…”), znaleźliśmy także nieco gadżetów dizajnowanych w celach krecich, jako to:
– wibrator dla kreta – słupek z bateryjką, który należy wbic w ziemię i włączyc, po czym zaczyna on wysyłać nieprzyjemne dla kreta wibracje; minus jest taki, ze skuteczność urządzenia objawia się „po około dwóch tygodniach” – czyli kret ma cale dwa tygodnie, żeby zniszczyc Wimbledon mojego meza DOSZCZĘTNIE;
– śmierdziel dla kreta – taki proszek, co podobno „wydziela zapach nieprzyjemny TYLKO dla psow, kotow i kretow” – co jest nieprawdą, bo CUCHNIE STRASZNIE, nawet przez plastikowa torebke – FUJ;
– klapka uniwersalna – niby na muchy, ale wg mnie można by jej uzyc następująco: zaczekac cichutko przy kopcu, az kret wychynie, dać mu klapką klapsa w pupę, żeby się ZMITYGOWAŁ, przemyślał swoje postępowanie i zrozumiał jego NIEWŁAŚCIWOŚĆ, po czym skruszony udał się na emigracje zarówno wewnętrzną, jak i zewnętrzną – z daleka od naszego trawnika.

Na razie został zakupiony ŚMIERDZIEL.

Oraz jakies cztery tysiące cebulek krokusów, hiacyntów i tulipanów.
Kobietom o wysokiej wrażliwości estetycznej na kwiaty cebulkowe ODRADZAM wizyty w Leroyu – maja ZATRZĘSIENIE naprawde przepieknych odmian tulipanow i krokusów, i hiacyntów, oraz całe worki cebulek – mieszanek, i można zwariować i się okocić i nawet, jak się nie lubi dłubać w ziemi (jak ja), wychodzi się z pełniutkim koszykiem i wizją wiosennego wybuchu kolorów.

A teraz ide popracowac oraz zrobic porządek w poczcie – a przede wszystkim wywalic te sterty e-maili z propozycja powiekszenia penisa. Powiekszenia penisa!…

CHOLERY JASNEJ MOŻNA DOSTAC I PIEGOW

Mecz kret – mój maz: chwilowo prowadzi KRET
(wywalil wczoraj 2 nowe kominy).

SZANOWNI PANSTWO!
Czy ktos zna jakis sposób na kreta, który nie kończyłby się zagładą kreta?… One maja takie sliczne, różowe rączki!… To NAPRAWDE ostatnia szansa dla biedaka, zanim mój małżonek wypelni pracowicie wyryte korytarzyki NAPALMEM i PODPALI.

Wczoraj w ramach zdrowego, racjonalnego odzywiania się wpierdzielilam dwie zapiekanki z pieczarkami (Dr. Oetker – przysiegam, smak przedwojennej zapiekanki z pieczarkami!). Były pyszne, a żołądek bolał mnie po nich tylko jakies 3 godziny.

Wrócił koles z mlotem. Znowu wierci. Kiedy odbieram telefon, musze wyciągnąć z torebki dowod osobisty, żeby sprawdzic, jak się nazywam. Decybele i drgania to potezna broń.

Mam w dupie jabłka, brokuły i witaminy – chcę czekolady!!!!!!!!!

DZIS JABŁKO JEST MOIM AMULETEM

Pamiętacie, jak się kiedys lekkomyślnie wyraziłam o szatanie, który kusil do jedzenia, i ze to slaby szatan był?…
To nie był slaby szatan.
Szatan, który kusi do jedzenia, jest najlepiej wyedukowanym megaszatanem od zadan specjalnych po studiach podyplomowych i z MBA z namawiania.

TYLE RAZY JUŻ SIĘ PRZEŻARŁAM w weekendy, ze do cholery POWINNAM WYCIĄGNĄĆ Z TEGO WNIOSKI i nie włączać PAKMAN MODE ON od razu w piątkowy wieczór… A JEDNAK!
Znowu jest poniedziałek, a ja kwiczę nad kubaskiem mientki z obolałym żołądkiem po piatkowo – sobotnio – niedzielnych wyczynach.
W dodatku małżonek dzielnie mi sekundowal, w związku z czym cala noc nie mogl spać z przeżarcia, rzucał się jakby przyszły się na nim zemścić wszystkie ukatrupione łososie i szczupaki, wiec i ja nie spałam, bo śpij tu człowieku na szczycie czynnego wulkanu.

W związku z czym dzis JABŁKO JEST MOIM AMULETEM i nic poza jabłkiem.

Z nowości to mamy KRETA.
Niestety, zamiast chodzic po ogródku w ogrodniczkach z myszką i mówic „ACH JOOOO” – to zrył N. jego ukochany, wypielęgnowany WIMBLEDON. W związku z czym długo nie pociągnie. N. się okropnie wściekł i całą niedzielę kreta na przemian polewał wodą i wałował.

Troche mi go zal, ale sam się prosił.
Mógł wywalic te kopce pare metrow dalej.

PS. S&C sezon pierwszy – odfajkowany; zdecydowanie najlepszy ten tekst, co Goga mówiła – o Babie Jadze i bachorach, które wpierniczaja jej domek marzeń, chociaż nie powiem, rabbit intervention patrol tez niezły. Natomiast zmiłujcie się moje drogie, Carrie jest pokraczna, nawet gdyby założyła wszystkie buty świata naraz – w dodatku jest straszna zdzira, bo caly czas nosi prawdziwe futra.