BABA – PAROWÓZ I SZERSZENIE

Normalnie kolega N. wyslal mnie dzis publicznym transportem, gdyz prąd odbiera. Tak powiedzial: „ODBIERAM PRĄD”. Mam nadzieję, ze odbierze bogatym (w prąd) (czyli komu, węgorzom elektrycznym?) (widzialam kiedys zegarki elektroniczne na PRĄD Z ZIEMNIAKÓW! Naprawde! Wtykalo się do ziemniaka dwie elektrody i zegarek chodzil. Chyba radzieckie).

Będzie mi brakowalo epopei prądowej: wylaczonej od pol roku komorki elektryka, odsylania i notorycznego braku odpowiedzi w zakladzie energetycznym, polaczonego z ciaglym oczekiwaniem na łapowke, kolejnych stempli które przystawic mogli CI I TYLKO CI WSKAZANI przez elektrownie FACHOWCY Z JEDYNYMI NA SWIECIE uprawnieniami.

I PRZEZ TEN PRĄD pojechalam sobie publicznie, nie narzekam, bo sobie poczytalam (nowa Margaret Atwood – „Zycie przed mezczyzna”, czyta się bardzo) – w samochodzie nie mogę czytac, bo, mowiac elegancko, rzygam . Jako prawy obywatel panstwa (jeszcze mi nie przeszlo, czasami zaczynam zalowac), poszlam nabyc bilet. Kolejka na 3 osoby, natychmiast za mna ustawila się STARSZA PANI z tych, które PRZYLEPIAJA SIĘ DO PLECOW, a jak się czlowiek odsunie, żeby na nim nie wisiała, to natychmiast z takim glonojadzim CMOK! – przysuwaja się i przywierają z powrotem.

Stalam z zacisnietymi zębami, liczylam po francusku do 15 i po rosyjsku od 15 w dol i popedzalam kasjerke TELEPATYCZNIE, ale. ALE! Kiedy zostala przede mna tylko jedna dziewczyna, poczułam KŁUCIE W BOKU. Koniec ze mna! – mysle – schodze w kwiecie wieku, jak nic mam ZAWAŁ przez babsztyla, zegnaj swiecie.

Kłuje i kłuje, a ja nie umieram, wiec kontrolnie odwracam się, żeby sprawdzic… NO LUDZIE! Babsztyl normalnie DŹGAŁ MNIE PALUCHEM!!!!!!!! Paluchem W BOK!!!!!!!!!

– No!!!!! – sapnela z pretensją – no PRZESUNIE SIĘ !!!!!! Niech! NO PANI PODCHODZI JUŻ!

Zatrzęsło mną jak podczas ataku febry, ale co, no CO MOŻNA ZROBIC w takiej sytuacji? Owszem, kupowalam swój bilet NAJWOLNIEJ JAK UMIALAM i nie wpuscilam jej do okienka, dopóki nie schowalam dokladnie 2 PLN reszty, nie zlozylam biletu bardzo starannie na pol (przeczytawszy uprzednio wszystkie dane skrupulatnie i dwa razy), nie poukladalam sobie wszystkiego porządnie w torbie w odpowiednich przegródkach i nie zapięłam torby na cztery guziki, i jeszcze powiedzialam DO WIDZENIA pani kasjerce. Sapanie za mna sugerowalo, ze pani skonczyla się skala na manometrze i zaraz ją rozerwie.

O.
Do tej pory mi oko lata.

PS. A może nosic w torbie zdjecie tej niezywej foki, pokazywac takiej babie ZNIENACKA i syczec jej demonicznie do ucha „SKOŃCZYSZ JAK ONA”?…

PS PS. A wczoraj N. wywlokl mnie z lozka BO NA DOLE WPADŁ SZERSZEŃ! Normalnie chcial mnie rzucic szerszeniowi na ofiare jak Jessice Andrews w KingKongu! Tłumaczyl się pozniej, ze jakoby MIAŁAM MU SWOJA OBECNOSCIĄ DODAWAC ODWAGI – mętnie i pokrętnie. No naprawde – i co ja mam o tym myslec, Droga Redakcjo?

0 Replies to “BABA – PAROWÓZ I SZERSZENIE”

  1. ZA TĄ NOTKĘ I TEJ PODOBNE masz u mnie linka 🙂
    I za to, że tak dokładnie uporządkowałaś swoje sprawy w torebce i obok na okoliczność pośpiechu starszej pani 😉

  2. Ja kiedys zauwazylam do tylu, w miare grzecznie, ze od tego kolejka sie szybciej nie przesunie, ale pomysl z AIDSem lepszy, zastosuje. Thx.

  3. hm.. ja to mysle, ze takiej starszej uroczej pani odpowiedzialabym, ze jednak w jej wlasnym interesie dobrze pojetym bedzie, jak sie odsunie, poniewaz ja mam AIDS a wlasnie zbiera mi sie na kichanie 😉

    polecam – metoda sprawdzona i dziala. juz by cie potem nie dotknela 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*