Lewy Pas

LEWY PAS od rana był dzis pelen JECHACZY, których umiejetnosci i ambicje można by smialo porownac do obecnie sprawujacego wladze RZADU.

„Have you ever retired human by mistake, Mr Deckard?” (bez zwiazku, ale uwielbiam ten film i ten tekst).

Przez weekend mialam duzo czasu nad zastanawianiem się nad cyklicznoscia wiekszosci zjawisk we Wszechswiecie – spowodowana albo dwubiegunowoscia, albo wygaszaniem i nasilaniem się danego zjawiska, albo jeszcze czyms innym – myslalam, maczajac pedzel w puszce Bondexu „ANTIC PINE” i obserwujac jego cykliczne wysychanie na kolejnych polkach regalu z sosny :)))

Chciałabym mieć zwierzatko (pajaki sa malo komunikatywne, a jamniki u rodzicow się nie licza). Najlepszy bylby SZOP PRACZ – ma (jak czytamy u Kuttnera) zwinne raczki i duzo potrafi zrobic SAM – jest nadzieja, ze nie zdechlby z tesknoty (wlaczylby sobie radio), ani z glodu, a nawet może poszedl na zakupy, ugotowal sobie obiad, a czasem zrobil przepierke…

Alternatywa bylby waz boa – nie jest zbyt towarzyski i karmi się go raz na dwa tygodnie.

W sumie weekend zaliczam do udanych – cykl: „Lakier, drewno, drewno, lakier, wino” :))

Yesterday

Szlam wczoraj deptakiem w Lublinie, w sluzbowym mundurku, obladowana Canonem, dziewczyny rozebrane, slonce swieci, a ja na bialogranatowo… Kopnelam się w kostke ze skutkiem tragicznym, na chodnikach – czyhajace komitety wyborcze – trzeba lawirowac pomiedzy Scylla a Charybda, a i tak od czasu do czasu dziabnie czlowieka wysunieta, nachalna macka.

Czasu za malo, żeby posiedziec w knajpce na chodniku, pokiwac klapkiem na palcu, skonfrontowac z rzeczywistoscia dwa kieliszki wina – i tak dobrze, ze udalo mi się uciec i uniknac podwiezienia wprost na dworzec, należy mi się chociaz spacer… Jezu – te wszystkie bluzeczki na ramiaczkach i spodnice, chyba zaraz dopadne ktoras panne, oglusze canonem, zedre z niej odziez i się przebiore…

W pociagu duszno i obowiazkowe towarzystwo dziwnych panow w niebieskich koszulach z komorka na trwale przyrosnieta do dloni (amputacja komorki grozi smiercia, wyplywem jedynych zyciodajnych fluidow z osobnika). Rozmowy: „Czesc, Krzysiek! Rozmawiales już z Andrzejem? Czesc, Andrzej! Rozmawiales może z Krzyskiem? Czesc, Slawek! Wiesz, rozmawialem z Krzyskiem, ale on jeszcze nie rozmawial z Andrzejem!… No czesc Andrzej! To jak, bo rozmawialem o tobie ze Slawkiem…”… GAAAAAAAH!

Powerade z lodowki po 30 sekundach zmienila się w Powerade z mikrofalowki, a glowa postanowila wzorem naszych przodkow – ameb – podzielic się na DWIE GLOWY… Pomogl dopiero ON – jak zwykle, w przeciwienstwie do mnie, efektywny, energiczny i zaradny. Jak to jest, ze on idzie przez zycie jak skalpel, a ja wloke za soba wiecznie przydeptany ogon?

W odpowiedzi na moje spojrzenie jamnika, który namierzyl parowke, odkorkowal bulgarskiego chardonnay i zycie stalo się prostsze. Jestem szczesliwym czlowiekiem 🙂

HAIR

Moje wlosy maja dzis TEN DZIEN.

TE DNI polegaja na tym, ze SKLADAM SIĘ WYLACZNIE Z WLOSOW. Nic innego nie daje się zauwazyc. Wlosy maja HUMORY i koniec dyskusji. Jakakolwiek proba okielznania, zwiazania, splecenia, spiecia, uczesania – konczy się fiaskiem i wyszydzeniem przez każdy wlosek.

Spory parlamentarne i awantury ugrupowan prawicowych to NIC w porownaniu z konfliktem wewnetrznym mojej fryzury. Zostalam dzis zredukowana do ruchomego statywu dla sporych rozmiarow blond WRONIEGO GNIAZDA – w dodatku agresywnego i nastawionego BOJOWO.

Chyba mszcza się za to, ze je kiedys brutalnie ucielam. „TAKA JESTES! No to my ci teraz POKAZEMY” – i pokazuja.

Co mam zrobic? Ogolic czaszke na lyso? Wtedy mnie po prostu ZEZRA, jak nic…

9.15

Larry Diamond („Na wpol uspieni w zabich pizamach”) twierdzi, ze Bog jest zaba, Jego Syn – kijanka, a Duch Swiety to gaz bagienny.
Uwazam, ze Hania powinna zrobic doktorat z Larry’ego Diamonda – jako ze z Boga ma juz piatke (w indeksie).

Od kopalni zlota wolalabym kopalnie czasu.

„Chwiejczyk poczestowal konia obrokiem”, a „Pan Mietek osunal sie wewnetrznie”.

Troche za wczesnie na konstruktywne przemyslenia – tym bardziej ze GOLAB zawadzil mnie skrzydlem!!!
NORMALNIE chcial mnie przeleciec!

TABLICA KORKOWA

Przypinam uslyszane od ludzi, ktorych podziwiam.
Wlasnie – dawno zadnego nie przypielam.
Nie dosc, ze nie poznaje nowych, to jeszcze Ci odchodza…

===============
Try.
Fail.
Try again.
And fail better.
===============

===============
All Men Die – But Some Never Live
===============

I dopisek: „Zycie jest krotkie – ALE SZEROKIE”

– I dlatego nalezy CHODZIC NA BOKI – skomentowala E.

Dodatek graficzny: Piekne zdjecie zielonej jaszczurki na pniu palmy kokoseowej, na tle niebieskiego basenu. Chcialabym byc ta jaszczurka… czasami 🙂

SPARKLING

„Depresja gangstera” – cudowna, wspaniala, musujaca komedia, odswiezajaca jak sorbetowe lody. Urokliwy Billy Crystal w swoich za duzych, tweedowych marynarkach, De Niro w roli MAFIOZA – oni po prostu swietnie się na planie bawili, co widac.

Jak wszystkie komedie Crystala – kameralna (zupelnie jak jazzowa muzyczka w tle) – zbyt inteligentny humor, jak na hollywoodzkie superprodukcje. Calosc – po prostu SPARKLING – ach, uwielbiamy, zjadamy potrojne porcje!!!

Teksty, których niniejszym zamierzam uzywac NA STALE, czy się to tworcom podoba, czy nie („Dzwon do Watykanu – MOŻE IM ZGINELO!” – na widok FONTANNY – subtelnego prezentu gangstera dla nowozencow).

Z innej beczki: W ramach oswajania z przemyslem tekstylnym trzeciego tysiaclecia dostalam w prezencie na imieniny zakupy w Galerii Mokotow. Jedne spodnie (NIE SPADAJA ZE MNIE!) sa absolutnie TOPOWE – zadziwilyby nawet sekretarke z naprzeciwka, tylko ze wyniosla się do KC (wraz z instytucja). W kazdym razie – zadziwily mnie w przymierzalni – musialam nieco poglowkowac, ktoredy się je zaklada, co zapina itp. Naprawde – do niektórych sztuk odziezy powinni zalaczac MANUAL, bo pozniej okazuje się, ze elegancka opaska do przytrzymywania wlosow okazuje się spodnica lub odwrotnie.

I TAK na wakacjach zamierzam chodzic w pareo 🙂

WSZECHSWIATA EWOLUCJA

Ciekawe, czy Wszechswiat się kurczy, czy rozkurcza?…

Bo jak się kurczy, to wszystko powinno się kurczyc w takim samym tempie i jako element kurczacego się Wszechswiata nie powinnismy zauwazyc roznicy. A tymczasem wychodzi mi, ze JA się kurcze szybciej niż Wszechswiat (lub rozszerzam wolniej) – ze trzy lata temu nosilam normalnie rozmiar 36, a dzis mogę się owinac dookoła trzy razy tymze rozmiarem, ba! Czasem 34 spada mi z bioder…

Najwyrazniej, przemysl tekstylny zdominowany zostal przez klientele w stylu dobrze wykarmiona mlodziez o biodrach bawolu. W czym – pytam się uprzejmie – ma chodzic sredni patyczak? Dodam jeszcze, ze nie wszedzie wypada isc w jadowitozielonych spodniach z nadrukiem luski weza, obcislych jak rajstopy (dlatego ze mnie nie spadly). Widocznie skazana jestem na wykladanie koszul na spodnie, aby pod wylozona koszula upiac gustownie ubior przy pomocy agrafek.

Mogę jeszcze nosic szelki (bardzo sexy wygladala w nich Ewunia, dziewczyna Kilera w „Kilerach 2-óch”).

Albo wyjechac wdrazac projekt w Sudanie i nosic pareo. Hm…

MIESO, SEKS I TEORIA GIER

Podobno – jak wyczytalam w ksiazce z zielonym marginesem – cecha GATUNKOWA ludzi (nie KULTUROWA – zaznaczam), odrozniajaca od innych zwierzat parzystonogich, jest DZIELENIE SIĘ JEDZENIEM.

Co ciekawsze – chetniej dzielimy się miesem, niż warzywami. Mimo wszystko, dzielenie się jedzeniem jest zdumiewajaco egalitarne – wszyscy przy stole otrzymuja tyle samo, co oznacza, ze jednostki dominujace wiecej daja, niż otrzymuja.

O wiele chetniej dzielimy się jedzeniem, niż seksem. Jemy publicznie, grupowo, seks natomiast jest intymny.

A żeby było jeszcze weselej, dzielenie miesem JEDNAK! JEDNAK! Pozostaje w relacji do dzielenia się seksem.

GAAAAAAAH!…

Nastepny rozdzial NA SZCZESCIE jest o teorii gier. Uff…

Verhoeven i Kobzy

Mam STRASZNEGO kaca…

Wszystko przez Verhoevena, który popelnil dzielo wiekopomne „HOLLOW MAN”, gdzie Kevin Beacon i pani prostytutka z Las Vegas rysuja molekule w komputerze, a pozniej ja sobie wstrzykuja i Beacon robi się niewidzialny.

Beacon miał swietna role – przelecial się pare razy w rekawiczkach z rozowego lateksu, ale glownie NIE BYŁO GO WIDAC. No chyba ze w podczerwieni – jak walil o sciane psem. Gdybyz tak jeszcze pozostalych aktorow nie bylo widac, to film bylby ZNAKOMITY (a w kazdym razie NOWATORSKI). A tak – to nuda: eksplozje, elektrycznosc, defibrylacja, spadajaca winda…

Żeby zlagodzic szok urazowy, wypilam TROSZKE za duzo wina. Snil mi się ogromny, debowy stol, który mnie gonil, mowiac, ze musi okreslic swoje miejsce w rzeczywistosci.

Obudzil mnie celtycki jazgot i kobzy… Myslalam, ze to odglosy wewnetrzne mojej przechlanej czaszki, ale nie – to mój najdrozszy nastawil PLYTE – ot, tak na dzien dobry – kobzy. Bo niby czemu nie.

Panie Verhoeven – dalam panu szanse, chociaz NIE WIEM, czy po „Show Girls” powinnam. Ale po tym Hollowie – wszystko miedzy nami SKONCZONE.

A nastepny film wybieram JA!